Kwiatki i pszczółki? edukacja seksualna
-Jak się nazywasz?
-Lusia
-Ile masz lat?
-Dwa
-A gdzie mieszkasz?
-W cyckach mamulka... A nie! W cyckach mleko było. W brzuszku mieszkała Lusia kiedy mała była. W domku teraz.
No właśnie. Tyle się teraz o mówi o mówieniu dzieciom prawdy. O nie wciskaniu im przysłowiowego "kitu". A jednak wciąż są dzieciaki, co wierzą w bociany, kapustę. Takie nowoczesne, co to zapytało Matkę po urodzeniu się Demolki "O dzidziuś! A skąd go masz? Z Biedronki, czy z Reala?" też jest. Pewnie nie jedno.
Wszędzie dokoła o edukacji seksualnej dzieci, o zajęciach w szkole, o nakładaniu prezerwatyw na dziwne przedmioty. Wszędzie, że dzieci to istoty seksualne i że edukować je trzeba! Trzeba i już.
Większość jest przy tym zgodna, że szkoła podchodzi do tego źle. Narzekania, że sama technika, że wyprane z emocji, odarte z powagi, wystawione na śmiech*.
Może czas edukować rodziców? Żeby bajek nie opowiadali? Żeby potrafili sami rozmawiać bez dziwnych min i peszenia się? Żeby sami traktowali swoje ciała i tematy z nim związane jako naturalne i takie "po prostu"? A nie, że mama na pytanie "co to?", gdy dziecko podpaskę z torebki wywlecze peszy się, czy bajki o pieluszkach opowiada. Że nerwowy śmiech pojawia się, gdy dziecko wypytuje. Że wielkie zakazy i krzyki, bo "nieładnie! będzie Cię bolało!", gdy dziecko zaczyna poznawać siebie przez dotykanie swojego ciała.
Dzieci to są istoty seksualne... Rodzice też. I matczyna logika mówi, że lepiej posłuży bezpośrednie podejście do seksualności i ciała u rodziców, niż wszelkie gadżety tłumaczące dziecku sprawy płciowości.
Mając dobry kontakt z rodzicami dzieci same zapytają o to co interesuje. Wypytają o tyle szczegółów, ile im w danym momencie będzie potrzebne do zrozumienia**.
*mieliście tzw WdŻ-ty? Jak tu się nie śmiać?!? 30 osób płci mieszanej, a speszona nauczycielka włącza film o zagrożeniach seksu wśród nieletnich. Film z lat 70-tych! w XXI wieku.
**no chyba, że mają starsze rodzeństwo, które uświadomi ich wcześniej... Jak Matka 7-letnia, 4-letniego brata, że on urodził się "normalnie" jako jedyny z rodzeństwa ;-)









Popieram! Również mamy zamiar nie owijać w bawełnę gdy maluch będzie zadawał pytania. Z moimi rodzicami często szczerze rozmawialiśmy, widziałam np. mojego taty speszona minę kiedy zapytałam o zmazy nocne, ale odpowiedział szczerze :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie masz rację. U mnie w domu takich tematów nie było i u moich kolegów/koleżanek też nie, więc szyscy edukowali się z głupich gazet i plotek. To zapewne było jednym z czynników, które doprowadziły do tego, że 16 dziewczyna w mojej podstawówce została matką...takie sprawy powinny być traktowane jako coś normalnego, bo to jest normalna część naszego życia i tak zamierzam robić w wychowaniu B. :)
OdpowiedzUsuńU mnie były - może mama pielęgniarka to inne podejście, bo nic co ludzkie i te sprawy ;-) Aż czasem głupio mi było.
UsuńAle wiedza niektórych koleżanek była tragiczna. I zajęcia w szkole wcale nie pomagały. Rodziły tylko głupie śmiechy i naigrywania się z tematu.
Myślę, że każdy rodzic zrobi wg własnego uznania jednak. Bo np rodzi się pytanie kiedy? W iwkeu 5-10-15 lat? Kiedy edukować? Jak dziecko zapyta, a jak tego nie zrobi? Przemilczeć? Poprosić go pewnego pięknego wieczoru i zacząć ni z gruszki ni z pietruszki opowiadać o sexie?
OdpowiedzUsuńJa sobie wymyśliłam, że ogołem w domu nie będzie tematów tabu, czyli że będziemy rozmawiać na wszystkie tematy zgodnie z prawdą bez pszczółek itp. Tak, żeby młody się obył z tematem. Wymyśliłam sobie też, że jak zapyta odpowiem normalnie. No właśnie tylko wszystko to sobie wymyśliłam a jak będzie za te kilka lat, wiadomo chciałabym żeby było normalnie. Wolałabym należeć do tych rodziców na czasie niż zaściankowych, co to disco polo ich jara.
Jednak jak jest się już takim do przodu to co z mikołajem mówić czy nie? :)
P.S. Chyba nigdy się tak nie rozpisałam w komentarzu :P ale lubię tu zaglądac do Ciebie poczytać ciekawe rzeczy, nie zawsze się wypowiadam, ale często rozmyślam.
Wiesz, wydaje mi się, że jak w domu normalnie się rozmawia o wszystkim, to dziecko prędzej czy później zapyta. Chociażby nie zrozumie czegoś z kontekstu rozmowy pomiędzy rodzicami... Demolka już potrafi wyłapać obco brzmiące słowa i zapytać o znaczenie. Np o wspomniane podpaski, co się na liście zakupów znalazły. ;-)
UsuńU nas Mikołaj to bardziej dziadkowie, całe przebieranie się w czerwony strój i te sprawy ;-) Znalazłam piękne wydanie legendy o św. biskupie Mikołaju. Takie dla dzieci... I pewnie już na dniach przeczytam, poopowiadam. Ale walki z brodaczem w czerwieni prowadzić nie mam zamiaru :)
P.S. Nawet nie wiesz jak mi miło przez to :-)
Serio takie filmy mieliście?? Nam w kółko puszczali o narkotykach i alkoholu haha :P
OdpowiedzUsuńNo serio... Kiły, rzeżączki i inne takie nam się chyba śnic po nocach miały ;)
UsuńU nas jest normalnie. A to dzięki małemu braciszkowi dziewczyny nie maja "zonka", ze tata i Atek maja siusiaki.
OdpowiedzUsuńSkad sie Artek wzial u mnie w brzuchu tez wiedza (bez wnikania w zbedne szczegoly,ale bocka nie mieszalismy w spisek.) Porod widzialy... z podpaskami czasem chodza wariatki twierdzac: "dzis ode mnie zdala...chyba ze chcesz przyniesc czekolade" :D
Syn..jak podrosnie...tez bedzie uswiadomiony po ludzku ;)
A Mikolaj to Mikolaj...ja uwielbialam samo czekanie na prezent pod poducha... bez wzgledu na to,kto go tam podkladal :)))
Ten tekst to ja chyba Twoim córkom podkradnę i będę Małżowi serwować :D
UsuńU mnie w szkole to nie było zajęć o seksie, w domu też się o tym nie mówiło. Pamiętam jak w tv na filmie ktoś się całował, to Mama mi kazała oczy zasłaniać, hehe. A teraz jak widzi, gdy Młodemu pieluchę zmieniam i Młody się za jąderka ciągnie to krzyczy: nie pozwalaj mu tak robić! A niby czemu mam nie pozwalać? Seksualność to temat jak każdy inny. Jak przyjdzie czas to mu wytłumaczę o co chodzi. Młody jest na razie malutki ale nie mam zamiaru owijać w bawełnę. Zgodzę się z Tobą, że to najpierw powinno się wyedukować rodziców a dopiero później dzieci.
OdpowiedzUsuńNajwiększą sztuka jest dostosować język, bo hmmm w polskim ubogie jest słownictwo codzienne, nieordynarne i niemedyczne. A wolałbym żeby młody w przyszłości mówił biust nie cycki :)
OdpowiedzUsuń;)
UsuńU nas są i cycki, i cycusie. Piersi i piersiaczki też są, ale razem z nerwem, że "R" wyraźnie nie potrafi sobie jeszcze powiedzieć ;)
O tak, w Polsce edukacja seksualna zarówno dzieci jak i większości rodziców leży i kwiczy. Przykro. Bo to nasze dzieci, przykro - bo seks i nasze ciała są czymś normalnym i pięknym.
OdpowiedzUsuńNo właśnie! To jest piękne! Tylko wypaczone mocno :(
UsuńAle to paranoja: wokół nas tyle pornografii, wydawałoby się, że seks to coś normalnego, ale pokazać i przekazać tego dzieciakom nie potrafią ludzie w sposób naturalny i prosty.
Ja wiem że będę musiała walczyć ze sobą, żeby normalnie takie rozmowy przeprowadzać, ale po części już jestem wprawiona :) Roksana wie co to miesiączka, co to podpaski, skąd się biorą dzieci (ogólnie), zna różnice w budowie fizjologicznej między dziewczynami a chłopakami (Bogu dzięki za chłopców w domu :D) ... czeka mnie jeszcze najtrudniejszy sprawdzian czyli rozmowy o seksie - i wiem że będę miała problem. Rumienię się nawet jak z mężem na takie tematy rozmawiam :D Ale to kwestia wychowania - u nas o ciele, o seksie nie rozmawiało się nigdy. A gdy dostałam pierwszą miesiączkę wolałam iść wystaszona do taty - niż do mamy. Mam nadzieję, że moje dzieci nie będą bały się pytać, rozmawiać, i nie będą chowały się ze swoimi problemami i pytaniami ale będą ufały nam na tyle, by wiedzieć, że zawsze im pomożemy.
OdpowiedzUsuńU nas mama była głównym rozmówcą, ale mnie Jej gadanie peszyło... Teraz mam wrażenie, że mówiła mi zdecydowanie więcej niż potrzebowałam (no, sorry, który sześciolatek zna rozwój płodu i podstawowe założenia genetyki? że o kwestiach seks, menstruacja, menopauza nie wspomnę) ;-)
UsuńA Tata? Cóż, wiedziałam, że jak powiem, że "potrzebuje kasę na podpaski" to nigdy nie odmówi i nie będzie zadawał dodatkowych pytań ;-)
Nie rozmawiałam chyba na takie tematy z rodzicami. Chyba nie...a szkoda...
OdpowiedzUsuńDziękuje u mnie za komentARZ :)
OdpowiedzUsuńnapisałam notke o zmianie adresu jak chcesz to podaj w komentarzu pod moją notką maila :)
Pozdrawiam