Klub Maluszka. Święto Pluszowego Misia.
Koniec świata. Czasami trudno inaczej nazwać wioskę, gdzie nic się nie dzieje.
Istota społeczna. Człowiek taką jest i wyjścia nie ma. Dla dobrego rozwoju kontakt z innymi konieczny. A Demolce tego brakuje. Zwłaszcza kontaktu z dzieciakami. Z tym się nasz koniec świata wiąże.
I pojawił się pomysł, marzenie takie. Żeby coś zrobić. Jakoś rozruszać tą społeczność Mam w okolicy. Wyciągnąć z domów, zza ogrodzonych podwórek. Pomysł podsunięty odpowiednim osobom i...
Udało się*! Stresu co nie miara. W końcu odpowiedzialna się czułam! Pierwsze spotkanie lokalnego Klubu Maluszka za nami. Żeby dobre wrażenie zrobić nawet ciastka z Demolką upiekłyśmy. Tematyczne!
Temat? Trudno było o inny. W końcu każde dziecko ma pluszaka. Czy to przedszkolak, czy te maluszki, co były na spotkaniu.
Łącznie czworo dzieciaczków.** Były zagadki, malowanie misiów, balony. Nawet próba włączenia muzyki była, ale poza Demolką skłonnych do tańców nie było. Początkowo dzieciaki wtulone w mamy, ale szybko zaczęły brykać i między sobą sprawy załatwiać. Książki przekładać i w Bibliotece swój własny porządek wprowadzać.
Jednym słowem coraz lepiej się bawić. W swoim towarzystwie! A właśnie o to chodziło.
Cały dzień Demolka potem przeżywała, że dzieci, że książki, że zagadki. Poopowiadała Pani Babci, Panu Dziadkowi i wszystkim innym, którzy chcieli słuchać. A z każdym słowem czułam, że tego właśnie jej potrzeba. Że jednak wśród samych dorosłych to to dzieciństwo nie będzie do końca takie jak ma być.
Niech wyjdą Demolce piątki nieszczęsne i trzeba kolejne spotkanie organizować. Pomysłów co nie miara. Może i z czasem lepsze wyposażenie kącika dziecięcego w Bibliotece się zorganizuje. Może więcej chętnych znajdziemy.
Warto. Dla samego patrzenia jak dzieciaki nawiązują między sobą relacje.

*czuję się skrzywdzona... Pisząc te słowa słysze w głowie melodię z bajki "Dora".
**jak na koniec świata to i tak przyzwoita frekwencja











Gratulacje Elu! Super pomysł i życzę, aby z każdym takim spotkaniem przybywało uczestników! :) Faktycznie dzieci najlepiej czuj się w swoim towarzystwie i nawet najlepsza zabawa z mamą czy tatą nie zastąpi zabawy z innym maluchem :) Szacun!
OdpowiedzUsuńGdyby nie wspaniała bibliotekarka nic by z tego nie było :)
UsuńJa Cię podziwiam za inwencję twórczą :D wiadomo, że DemOlcia potrzebuje dzieci do zabawy :) taki wiek :) super, że impreza się udała i Oleńka zadowolona :D ukłony w Twoją stronę, szkoda, że nie mieszkam koło Was ;p
OdpowiedzUsuńświetny pomysł, kontakty z innymi dziećmi rzecz ważna i nawet na końcu świata potrzebna :)))
OdpowiedzUsuńSzkoda, że ja tak daleko!
OdpowiedzUsuńŚwietna inicjatywa ;)
OdpowiedzUsuńGratuluję;)
OdpowiedzUsuń