Jak doprowadzić Matkę do stanu przedzawałowego?

11:47 Elenka 15 Comments

Dzień jak co dzień... Matka w domu z Demolką. Pogoda paskudna, więc po spacerze brak ochoty najmniejszej na wystawianie nosa za drzwi. Dom pusty, można wrzeszczeć, krzyczeć i szaleć we dwie do woli. I bawiła się tak Matka z Demolką. Długo i intensywnie. Do momentu, gdy usłyszała dzwonek do bramy i poleciała otworzyć. A potem wróciła i szukała Demolki. Wołała. Po całym domu. A ciśnienie rosło. 
Nie ma! Zeżarło! Kosmici porwali! A przecież zostawiona wśród klocków. Z chomikiem ukochanym...
Szukała Matka, krzyczała... A przerażenie zaczynało zmieniać się w panikę. Przecież tylko 10 minut przy bramie spędziła! Zdarzało się dłużej... Zawsze Demolka, zgodnie z umową, czekała w pokoju z zabawkami, co najwyżej z nowym dziełem na szybie, czy ścianie. Ale była!

Znowu bieg na piętro. Nasłuchiwanie... Jest! Chwała niebiosom i wszystkiemu co wpływ jakikolwiek na rzeczywistość ma! O dobry zasmarkany nosie... O gluty świszcząco-chrapiące...
Znalazła się... 
W chowanego się chciała bawić i się nie doczekała na Matkę... Pod łóżkiem zasnęła. 





Pani Babcia po opowiedzeniu wrażeń patrzyła z dziwnym wyrzutem... Czyżby dlatego, że podobno jako dziecko Matka zrobiła coś podobnego? I do tej pory uważała to za mega zabawne?

15 komentarzy:

  1. a to Ci dopiero historia! ;) a swoją droga nieźle Mamuska dzieciątko zabawa zmeczyła ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja o mało na serce nie padłam! Dziecko mi zaginęło ;-)

      Usuń
  3. Dobre chociaż teraz adrenaliny masz na zapas.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słodkie maleństwo nie doczekało się po prostu :))
    Nerwów współczuję, ale w sumie rozczulający widok :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja młoda też się nieraz tak gdzieś schowa, że matka może szukać i szukać... :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ale "świetny" dowcip .... ehhh te dzieciaki .... kochane takie :))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedne dziecko:-p. Ale uśmiałam się nieźle:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hehe. Mój 10-cio miesięczniak dziś się zagubił w domu. Poszłam na chwilę do kuchni a ten poraczkował do swojego pokoju. Popchnął drzwi, zamknął je za sobą i tak usiadł, ze go przez szybę nie widziałam. Ile ja się go naszukałam.

    OdpowiedzUsuń