Życie matki w wersji filmowej
Scena pierwsza.
Zaspana kobieta chowająca głowę pod poduszkę. Dziko wrzeszczące dziecko szarpiące ją za rękę, by wstała. W tle zegar wskazujący 5.00
Scena druga.
Śniadanie. Dziecko z obrażoną miną. Kobieta ze skołowaną. Owsianka rozlana po połowie kuchni, bo była z malinami, a nie z kakao.
Scena trzecia.
Zmienianie dziecku ośmiu (8!!!) par rajstop i majtek. Jedne po drugich. Kobieta kończy ubierać, odwraca się, by wynieść mokre rzeczy do pralki. Dziecko w tym momencie sika. I tak w kółko.
Scena czwarta.
Kobieta -włos rozwiany. Bluzka uplamiona, bo dziecko właśnie obiad zjadło... Dziecko drze się w łóżeczku. Dzwonek do drzwi. A tam? Dwóch przystojniaków, co to z nimi do szkoły dawniej Kobieta chodziła... Dwie klasy wyżej byli. Kable od Internetu przyszli naprawiać. Z politowaniem na image kobiety patrzą. Dziwne miny mają nasłuchując dzikiego wrzasku dochodzącego z domu.
Scena piąta.
Rozmowa przez telefon. Kobieta mówiąca normalnym tonem do telefonu i jednocześnie wołająca do dziecka korzystającego z chwilowej wolności
-O hej!
[Zostaw to w końcu!]
-Nie, to nie do Ciebie!
[Dziecko! Na litość świata!]
Co słychać? Opowiadaj!
[To moje! Nie ruszaj!]
-Ale Ci zazdroszczę tego tańca!
[tylko nie tusz!!!]
-Serio?
[Nie wolno!]
-No, może faktycznie porozmawiamy kiedy indziej...
[Zaraz Cię uduszę jak nie zostawisz gniazdka!]
Scena szósta.
Pokój z zabawkami. Kobieta z miną pełną bólu i trzymająca się za brzuch*. Ledwo stojąca na nogach. Ba! Zwijająca się z bólu na podłodze. Wieszające się na niej dziecko. Marudzące o wspólne budowanie wieży z klocków. O setny raz czytany wierszyk. O milionową kolorowankę. O kanapkę. Chcące "czegoś".
Scena siódma
Sypialnia. Łóżko. Oczy się kobiecie zamykają. Dziecko wchodzi na nią i zaczyna się tulić, łasić. Skakać po łóżku i robić wszystko co nie ma najmniejszego związku ze spaniem.
-Mamusineczku! Znak miłości!** Przytulaski!
Scena ósma.
Łóżkowa. Tu to akurat [TA] pasuje jak znalazł.
W ramach czołówki dać kobietę, która z bezsilną miną coś tłumaczy ignorującemu ją dziecku. Z porozrzucanymi wszędzie zabawkami w tle.
Niektórzy sugerowali Matce dołożenie jeszcze kilkunastu zbliżeń na kupę w międzyczasie. Albo na gluty z nosa. Abo na ulewanie... Do wyboru do koloru.
Matka pozostaje zwolennikiem kilku miłych uśmiechów i przytulańców na osłodę. Może jakiegoś "kocham Cię" dla równowagi. Wspólnego malowania paznokci.
Matka pozostaje zwolennikiem kilku miłych uśmiechów i przytulańców na osłodę. Może jakiegoś "kocham Cię" dla równowagi. Wspólnego malowania paznokci.
Taki ot, scenariusz. Nie, wróć. Nie scenariusz. Odcinek miniserialu dokumentalnego pod tytułem "Tydzień z życia matki - sceny wybrane". Można by prewencyjnie w szkołach na Wychowaniu do życia w rodzinie puszczać. Taki jakiś większy sens dostrzegam niż puszczanie filmów porno na zajęciach.
Co tygodniowe uziemienie w domu robi z człowiekiem... Macie pomysł na jakieś sceny do dodania?
![]() |
| Dziś już wyszła na zewnątrz. Lepiej jest! |
*a co? Obalanie wszechobecnej wiary w "urodzisz, to przestanie boleć" przy okazji.
**To tak, na dowód, że trzeba otaczać się ludźmi z dobrym gustem muzycznym. Albo takim co Matce odpowiada chociaż... Dziecko zapamiętuje szybciej niż najlepszy superkomuter świata! Wszystko to co nie jest konieczne do zapamiętania...










Wszystko wróci do normy.
OdpowiedzUsuń;)
UsuńU nas TO właśnie norma ;) Przyzwyczaiłam się. Do tego mnóstwo śmiechu i wygłupów, i gdyby nie "scena 6" to serio jest zabawnie na co dzień ;)
Jestem z Tobą:*
OdpowiedzUsuńNie jest źle ;) To taka tragikomedia dokumentalna i ja naprawdę się dobrze mam!
Usuńtygodniowe uziemienie w domu ? uu ,a to dlaczego ? czyżby jakieś choróbsko ? my z Kubusiowym 4 tygodnie w wakacje byliśmy uziemieni z powodu jego choroby ,szalałam już po prostu ..dosłownie ! :O
OdpowiedzUsuńNajpierw jedna, potem druga chora i tak jakoś wyszło...
UsuńNo nieźle, u nas względny spokój jednak panuje...
OdpowiedzUsuńŁo losie :D Masakron!
OdpowiedzUsuńChociaż ... nie do końca, bo i ja bym mogła kilka scen dopisać :D
Ale z drugiej strony, co to by było, gdyby ich nie było :)
Dawaj! Podeślemy jakiemuś wydawnictwu edukacyjnemu ;)
UsuńJanek, nie wolno bić Oskara klockiem, (zabieram i odwracam się żeby odłożyć)
UsuńJanek! Nie bij Oskara samochodem! (zabieram, odsuwam go od brata i idę odłożyć)
Oskar! Nie bij Janka paletką!!! (zabieram paletkę i rozdzielam chłopców - inaczej się nie da)
Uspokoili się,
5 min póżniej ...
Janek, nie gryź Oskara! (odsuwam od siebie)
Oskar, nie szarp Janka ! (odsuwam)
2 min później ...
Oskar!! Nie gryź brata w palce od stopy!!!!
(chłopcy mają rok i dwa miesiące)
Ola, chcesz pić?
Nieeeeeee (ryk)
Jeść?
Nieeeeeee!!!! (wrzask)
To co chcesz?
Piciuuuuuuuu (ryk)
idę wlać herbatę, przynoszę
Nieeeeeeee, nieeee toooo ...
To co chcesz?
Piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiić!
Idę wlać mleko, przynoszę
Nieeeeee, nieeee tooooo
Pasuję, stawiam na stole i idę robić swoje.
Ryk trwa jeszcze dwie minuty, po czym następuje cisza, za chwilę Olunia staje w drzwiach z pustym kubkiem po herbacie ...
Ecie? Moge Ecie?
Chcesz jeszcze?
Nieeeeeeee (ryk)
Wlewam, zanoszę na stół, ignoruję ryk ...
2 min później
Kuję Mama (przynosi pusty kubek)
Ola, masz kupę?
Nie.
Chodź, mama sprawdzi.
NIe!
5 min później ...
Ola masz kupę?
Nie!
A co tu masz? (Wskazuję na pampersa)
Nie!
5 min później,
Ola chodź do mnie, bo pupę odparzysz!
Nie!
Biorę na ręce i zanoszę do przewinięcia
Nieeeeeeeee (ryk)
(Odpinam pampersa) a tu co jest?
(szeroki uśmiech przez łzy) Kupa!
Ehh :P
Mnóstwo mam takich sytuacji w ciągu dnia. Ola buntuje się przeciwko rzeczom podstawowym, chłopcy próbują porozumieć się po swojemu, ot, życie :D
To faktycznie tak życiowo ;) Ja Ci mówię! Powinni to zekranizowac i w ramach edukacji puszczac ;)
UsuńZwłaszcza od gimnazjum :D
UsuńA niech wiedzą co to znaczy macierzyństwo :D
Scena piąta MEGA !! :D
OdpowiedzUsuńHaha! No jakbym swoje życie widziała. Z tym, że wszędzie sobie dopisz jeszcze, że drugi w tym czasie....
OdpowiedzUsuńPoplakalam sie ze smiechu czytajac co Twoja wyrabia, ale tez co wyrabiaja Oskar, Janek i Ola z komentarza pod postem :)
OdpowiedzUsuńDasz, dacie, damy (moj ma 16 mscy, tez odstawia szopki, bynajmniej nie od swieta) rade :))!
anka
Jakże te niektóre (póki co!) scenki są mi bliskie :) Ale jeszcze tylko 16,17 lat i nasze życie znów będzie takie jak kiedyś, zobaczysz ;)
OdpowiedzUsuńPrzed porodem nie farbowałam włosów ;) Teraz zaczynam musiec ;) Już nic, nigdy nie będzie takie samo... Ale nie oddałabym tego za żadne skarby świata ;)
Usuń