Nocą...
Matka się wczoraj odstresowywała*. Relaksowała się w oddaleniu od dziecięcia destrukcyjnego. Wróciła z lekką obawą, że pokoju nie pozna. Że zanim do łóżka dotrze to będzie musiała podłogę znaleźć... Zaskoczenie pełne, bo tylko zabawki Matkę stresowały. Miały poczekać do rana...
I co? Tradycyjnie. W nocy Matka szła do łazienki to najpierw na Lego stanęła, a jak już "jęk rozpaczy" się wyrwał, to mega pocieszające w środku nocy, w ciemnym pokoju "Widzę Cię!" przekonało Matkę o tym, że wynoszenie na noc wszelkich dźwiękowych zabawek z pokoju to rewelacyjna zasada. I że dla własnego zdrowia zarówno psychicznego, jak i fizycznego lepiej się jej trzymać...
A na koniec krótka rozmowa Demolki z Panem Dziadkiem, co to w delegację się wybrał:
-No i co? Dzieje się coś w domu?
-Dzieje się, dzieje Dziadku! Babcia szaleje!
Coś czuję, że Pan Dziadek będzie się streszczał z robotą jak mu wnusia takie relacje funduje....
*relacja będzie, spokojnie!









Albo dziadek tym bardziej będzie z robotą zwlekał :P
OdpowiedzUsuńzobaczymy ;)
UsuńNo to babcia została zdemaskowana ;)
OdpowiedzUsuńJa ostatnio po cichu, na palcach wychodziłam z sypialni i pech chciał, że na żabę śpiewająca trafiłam... znam Twój ból :))
To straszne jest, nie?
UsuńTo jest jak teksanska masakra piła mechaniczną :P
UsuńHehe Demolka jest rewelacyjna! Ja z kolei znam ból stanięcia na Lego :P
OdpowiedzUsuńDo teraz czuję ;/
UsuńO tak ... na palcach cichaczem człowiek z pokoju wychodzi a tu Muuuuuu ... cząca krowa się odzywa, albo słychać słodziutkie "Naciśnij mi brzuszek?" I zaraz oczy wszystkie łypią na matkę złowieszczo ... i wizja kolejnego usypiania się kłania ... :D
OdpowiedzUsuńmy codziennie wieczorem wrzucamy wszystkie zbawki do skrzyni, żeby właśnie na jakiś klocek nie nadepnąć:) dobra zasada to, ale i tak czasem się zdarzy uderzyć, albo kopnąć i wtedy nie dość, że człowieka boli, to jeszcze ponowne usypianie go czeka...
OdpowiedzUsuń:)
I to straszne jest!
UsuńStarszy ma 6 lat, nauczyłam się do lego - nie stawiam normalnie nóg w nocy, tylko przesuwam je po podłodze i poruszam w te i z powrotem ewentualne resztki zabawy odpychając na bok :) Mam już wprawę ;)
OdpowiedzUsuńKrok sunąco-maskujący powiadasz? ;)
Usuńo, muszę wypróbować
Usuń