Halloween? Podziękuję. Nie obchodzę.
Jak to z tym Halloween jest... Nie, to nie post "kościelny". Argumenty kościoła katolickiego jakoś specjalnie do Matki nie przemawiają, zwłaszcza te o szatanach chowających się w dyniach i innych dziwnych rzeczach, które przerażają nawet Matkę.
Matka zastanawiała się nad innymi rzeczami. Myślała też sporo, czy w ogólnym zafascynowaniu Halloween pisać tego posta, czy też nie. Cukierki i kolorowe dynie to i Matce się podobają. Ale cóż. Najwyżej lincz publiczny i ogólny bunt czytelników będzie.
Dlaczego Matka Halloween nie obchodzi? Przynajmniej na razie?*
Po pierwsze dla własnego komfortu. Zarwane noce z wrzaskiem przerażenia co 5 minut raczej nie należą do sfery marzeń. Matka jako dziecko wrażliwa była, przeżywała wszystko...Teraz Demolka taka sama. I tak w bajce wilk nie może zjeść Czerwonego Kapturka, tylko uczy ją myć zęby. Smok zamiast zjadać owieczkę to się z nią bawi, a niedźwiedź próbuje złapać dziewczynkę, bo zgubiła wstążkę do włosów i chce jej ją oddać.
W każdym razie, mnóstwo dzieciaków malutkich, małych i tych większych też ma koszmary, czy lęki nocne. Boi się wielu różnych rzeczy. Pobudzanie wyobraźni poprzez wprowadzanie nowych straszydeł, potworów i zjaw do Matki nie przemawia.
Kolejny powód może przesadzony, może spowodowany nadwrażliwym podejściem... Ale jak dziecku wytłumaczyć śmierć w rodzinie, powolne umieranie schorowanego człowieka, przy jednoczesnym banalizowaniu i akceptacji żartów z poważnego jakby nie było tematu, czyli umierania...
Przynajmniej wg Matki to "święto" odziera śmierć z powagi. Robi z tego festyn, zabawę. Zdecydowanie nie demonstruje szacunku dla zmarłych, czy cmentarzy...
Do tego myśl z tyłu głowy... Czy takie promowanie makabrycznych gadżetów, krwi, umierania nie powoduje znieczulicy na tego typu sprawy w rzeczywistości? Gdy tragedia dotyka w "realnym" świecie?
Przecież Wszystkich Świętych też można przeżyć na wesoło. Powspominać tych co odeszli, pośmiać się z anegdot. Spędzić czas rodzinnie.
To piękna tradycja, więc po co ją wypierać z polskiej kultury przebieraniem się za potwory?
*Może za parę lat, jak Demolka będzie w stanie pojąc różnicę pomiędzy wyobraźnią, a rzeczywistością będzie inaczej. Może życie wyrzuci do kraju, gdzie to tradycja mocno zakorzeniona. Nie wiadomo. Wykluczyć się nie da.










Mam takie samo zdanie! I wiesz co, jak wspomniałaś teraz o tym pokazywaniu krwi, zabawie w śmierć itp, przyszło z USA a tam ile morderstw, psycholi... Tutaj też to zawita na taką skalę?? Szkoda, że własnej tradycji pielęgnować nie umiemy, nie potrafimy zarażać nią innych Narodów.
OdpowiedzUsuńOj szkoda... Często ludzie mówią, że nasze tradycje smutne, że wiecznie patos. Kurczę! Przecież wiele to naprawdę mega piękne, radosne zwyczaje. Że częściej na tą głębiej przeżywaną radość,a nie maskaradę?
UsuńI przebierańców mamy - w Boże Narodzenie kolędników ;-)
Tak, to trochę przesada...
UsuńZa dużo tej "krwi" i straszydeł. Chociaż nie powiem, może jak Kornelia będzie większa, będzie chciała zostać czarownicą i isc zbierać cukierki :P
Tyle, że u mnie, w tej małej mieścinie to cisza taka, że człowiek nawet zapomina, że gdzieś tam, ktoś tam halloween obchodzi :)
U mnie też :P Widzę przez FB, że ktoś, gdzieś obchodzi :D
UsuńZgadzam się z Tobą. Nawet bardzo się zgadzam! Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJa też nie obchodzę halloween ale na pewno będę obchodzić jak będę mieszkać za granicą :P
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do mnie jeśli chcesz :))
My obchodzimy, ale rozumiem Twoje argumenty. Mam wrażenie, że w ten sposób oswajamy się ze śmiercią w typowy dla dzieci sposób - kolorowo i słodko.
OdpowiedzUsuńCo do naszej tradycji - kiedyś to była refleksja nad grobem, teraz niestety tylko coroczny pokaz mody na cmentarzu z konkursem na największy znicz i bukiet.
Druga strona medalu jest taka, że tak samo sceptycznie podchodziliśmy do walentynek i sylwestra. Utarło się. To też się utrze. Pozdrawiam :)
Ech, tylko jak widzę 5-latkę pomalowaną na zakrwawionego trupa to trudno mi dopatrzeć się czegokolwiek słodkiego :(
UsuńNaprawdę tak to wygląda? Cmentarzy poza miejscowym nie odwiedzam. Ale tu cały rok, ktoś jest. Co noc widać światełka, owszem pojedyncze, ale widać. No i cmentarz jest w takim położeniu, że hmmm... pokazy mody wykluczone ;) Po tym co napisałaś, to cieszę się z takiej mentalności mieszkańców mojej wioski. :)
No masz szczęście :) U nas niestety wybieg, szpilki i koturny takie, że lady gaga miałaby czego zazdrościć ;) Z tą 5-latką to przegięcie, nie uciekajmy w takie skrajności - za takimi rzeczami także nie jestem :) Moi po prostu odziali się porozdzierane bluzki z napisami 'Zombie' i dorobiłam im do tego śmieszną czszko-opaskę na głowę :) Matka również w strój czarownicy (czarna kieca do ziemi + smoky, czerwona usta i off course tapir) i wio na wiochę zbierać cuksy ;) Fajnie było :)
UsuńI coś takiego może byłabym w stanie zaakceptowac. W momencie, gdy moje dziecko będzie w stanie potrafiło to wszystko pojąc.
UsuńAle ludzie w różne skrajności popadają i to mnie trochę przeraża ;)
A co do szczęścia... Na razie się cieszę, że u nas tej tradycji na razie się wcale nie obchodzi, więc mam czas na myślenie ;)
haha, u Nas też pokaz mody ! króluje oczywiście kolekcja jesień/zima 2013 !
UsuńJa raczej nie wiąże Halloween ze wzmożoną przestępczością, tudzież znieczulicą, gdyby ludzie byli dla siebie życzliwi na codzień, to jeden dzień w roku kiedy oswaja się śmierć radością nikomu by nie zaszkodził. To, że będziemy traktować śmierć nomen omen śmiertelnie poważnie nie sprawi, że ona zniknie, a może właśnie potęgować strach przed nią. Ja boję się śmierci strasznie, a takie żartobliwe podejście do tematu sprawia, że zamiast trzęść portkami mogę ją "zabić" śmiechem :) Wybacz, ale musiałam wyrazić swoje zdanie:)
OdpowiedzUsuńCo mam wybaczać :) Ja Ci za nie dziękuję!
UsuńPo to jest dostępna opcja komentowania żebym mogła poznać inne sposoby myślenia. Za nieomylną się nie uważam i jestem otwarta na konstruktywne wypowiedzi.
Co do Halloween...
Mnie to "święto" ani grzeje, ani chłodzi... Obchodzić nie będę, bo takiej potrzeby nie czuję, ale dobry horror, czy inne strachy raz na jakiś czas lubię obejrzeć.
Pisząc myślałam bardziej o Demolce, a dwulatek zupełnie inaczej podchodzi do tematu, zupełnie inaczej to przeżywa niż świadoma osoba dorosła :)
I może na zbyt drastyczne kostiumy trafiałam ;-) Stąd to przewrażliwienie :P
:) jeśli ktoś nie ma ochoty świętować, to pewnie, że nie musi:) ja teraz nie mam jeszcze dylematu, bo B. ma dopiero roczek i mało go to interesuje co się obchodzi a co nie :P A jak podrośnie, to pewnie będę musiała wrócić do tematu, ale raczej zamierzam go z tematem po prostu oswoić, nie dorabiać ideologi dla jego małej główki, a jak wydzie to się okaże...wszak ja też nieomylna nie jestem bo i nikt nie jest:)))
UsuńZgadzam się z tym co napisałaś. Dziś biegały od drzwi do drzwi te poprzebierane dzieciaczki i wołały "cukierek albo psikus", ale do naszych nie pukały bo nie mieliśmy "ustrojonego" domu, ani dyni w oknie. Mimo iż mieszkam tu, w IRL ponad 6 lat nadal nie czuję tego święta. Może za kilka lat to się zmieni, bo siłą rzeczy mój maluch będzie chciał uczestniczyć w tym wydarzeniu tak samo jak jego koledzy i koleżanki. Póki co jednak omijamy Halloween szerokim łukiem :)
OdpowiedzUsuńCo będzie kiedyś to i ja nie wiem :)
UsuńNa razie jestem na nie :)
Ja też jakoś nie kultywuję Halloween,
OdpowiedzUsuń