Mity: Przekupstwo jest złe

11:06 Elenka 7 Comments

Też to słyszałyście? Że w żadnym przypadku się nie powinno uczyć dziecka, że za dobre zachowanie można oczekiwać jakiejś nagrody? Że dobre zachowanie powinno wychodzić z potrzeby serca i nawyku?

Ile razy w domu padają słowa "zrób to, to potem....". Ba! Jak Demolka ma szczególnie udany dzień to ja, Matka, gotowa jestem gwiazdkę z nieba zdobyć byle tylko na moment wróciła moja mała grzeczna dziewczynka. Tak, Demolka jest przekupywana. Notorycznie. Wyrośnie na małą, wstrętną egoistkę, co to nie zrobi nic bez wyraźnej korzyści. Nauczy się robić tylko i wyłącznie to co się będzie opłacało, zamiast tego co dobre i słuszne. A za parę lat nawet za włożenie skarpetek będzie gratyfikacji chciała. Taka manipulantka okropna będzie. Podobno. 

A teraz druga strona. Dorosły idzie do pracy, bo dostanie za to pieniądze. Sprząta, bo chce mieć czysto. Małż przynosi kawę i jest  miły, bo... Bo chce żeby Matka też miła była. Bo inaczej zrzędzi Matka niesamowicie. Dorosły robi milion rzeczy, bo chce z tego wymierne korzyści. Materialne, lub nie. Chociażby uznanie, dumę z siebie. 

To dlaczego dziecko za swoją pracę ma nie oczekiwać nagrody chociażby w postaci dobrego słowa? 
Dlaczego nie motywować dzieciaka wizją nowej zabawki, wyjścia na ulubiony plac zabaw, zabawą ulubioną, czy możliwością skakania na łóżku tyle ile wystarczy energii? Niekoniecznie w przypadku każdej pojedynczej łyżki zupy, no ale wiecie... Jak Demolka przestanie całkiem lać w pieluchy to ma obiecany rower. Bo kasa zaoszczędzona będzie, a Matka będzie miała cierpliwość szukać i wybierać pojazd właściwy. Przekupstwo, czy nie? Dopóki się wpadki zdarzają roweru nie będzie... 

Dlaczego jedna, druga, trzecia osoba krytykuje przekupstwo, a trudno spotkać rodzica który z niego nigdy nie skorzystał? Wujek Google widzi temat. Przekupywanie dzieci, przebiło nawet przekupywanie polityków i lekarzy.


Nazwie się to metodą kar i nagród? Stado oburzonych krzyknie, że tresura.
Przekupstwem? Fuj! Jakie brzydkie słowo. Przekupstwo jest złe!
Ale nagradzanie dziecka już ok? Zbieranie punktów, plusów, gwiazdek, słoneczek, uśmiechów już ok? Cała różnica, że dziecko w przypadku przekupstwa wie że dostanie nagrodę, a w przypadku nagradzania tylko się jej spodziewa*. 

Przekupujecie? Macie potem jakiekolwiek wyrzuty sumienia? A może tak jak u nas, tylko i wyłącznie poczucie ulgi, że Demolka zrobiła to co trzeba i jak trzeba... I że chwila spokoju jest.

*nagradzane za wszystko też się nauczy. I też będzie oczekiwać nagradzania w każdym przypadku.


7 komentarzy:

  1. Oj ja się narazie nie wypowiem, póki co jestem w ciąży. Ale z synkiem siostry zdarzało mi się tka robić, że starałam się go przekupić. Może i zła metoda, ale jaka skuteczna:D
    Pozdrawiam i dołączam do mam-blogerek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie :) Rozgośc się.
      A tam zła od razu... Może niepedagogiczna w 100% po prostu. Ale za to skuteczna jak żadna :D

      Usuń
  2. Mnie się jeszcze nie zdarzyło przekupywać Huberta. Ciekawe jak długo :p Co do nagród, jeśli dziecko jest przyzwyczajone do nagród to brak nagrody nie jest neutralny, tylko automatycznie jest karą. U nas na razie nagrodą jest pochwalenie i brawo. Chociaż to chyba nie jest nagroda, a uznanie. Nie wiem, szczerze powiedziawszy gubię się w tym. Nie chce, żeby dziecko robiło coś tylko dla nagrody i nie chcę, by nie robiło tylko dlatego, że boi się kary. Też myślałam ostatnio o tym, ale jakoś nic konkretnego nie wymyśliłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio wiele "zagwózdek" bez rozwiązania mam ;)
      Ale widzę, że dziecko można przekupic. I nie znaczy to, że potwór z niej będzie. Bo granica pomiędzy nagrodą, a przekupstwem jest niesamowicie cienka...

      Usuń
  3. Mój maluch jeszcze za mały na przekupstwo ale zapewne w niedalekiej przyszłości będziemy się przekupywać nawzajem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jak wiesz jestem przed porodem zaraz ale niejednokrotnie przekupowałam moją chrześnicę np. placem zabaw, basenem itd bo bez tego ani by jej się śniło np. zjeść śniadanie albo posprzątać zabawki podczas ferworu zabawy :) i pewnie ze swoim też tak będzie. Tak jak pisałaś nie jest to w 100% pedagogiczne co pisze pedagog z pełną tego świadomością ale jak dziecko ma wyrosnąć na dobre, mądre i roztropne to i tak na takie wyrośnie :) ważna jest gratyfikacja słowna i będzie wszystko dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wiesz co... nie mówię: jeśli zrobisz, to coś tam... ale na pewno formą przekupstwa jest sytuacja, w której, kiedy idziemy do sklepu mówię: Jula, mamy umowe (albo mamy deal) - jesteśmy grzeczne, nie krzyczymy, ładnie trzymamy się za rączki. Czy masz coś co chciałayś, żeby mama Ci kupiła?" więc tak, jest to forma przekupstwa, bo dziecko, wię, że za pewne konkretne zachowanie czeka je nagroda... ale w domu... no jednak nie ma w słowniku jeśli to jeśli. Ale podejrzewam, że formy przekupstwa - nawet jeśli nie nazwane bezpośrednio stosuje dokładnie każdy rodzic. Bez wyjątków:)

    OdpowiedzUsuń