Jesień już! Węże, liście i zupa z mrożonek
U nas jesień. W pełnej odsłonie.Studnia sucha, ale sezon na kalosze pełną parą*. Organoleptycznie Demolka stwierdziła, że wyjście w skarpetach to zły pomysł.

Wiatr wieje potężnie. Liście lecą z drzew. Co zostanie na gałęzi to Demolka chętnie pozrywa. I nawet zagoni później wujka, żeby grabił...

Podobno każde dziecko ma etap "chcę". Demolka cóż... Ma kolejny. "Mamusineczku musisz!".
-dać jeść
-dać pić
-iść na spacer
-poprzytulać dziecko
-iść na plac zabaw!
A najlepiej już, teraz, natychmiast. To, że trawa po drodze wysoka, że wieje, że Matce głowę chce urwać nie istotne. Demolka chce się spinać po drabinie i koniec. A że dzięki temu czasem śpi w dzień to wiecie...

Nauczyło się dziecko z domu wychodzić... Problem trochę, bo zaskrońce, czy też inne pełzające "coś" się pojawiło. Matka sprytna, więc kalosze** schowała i Demolka wyje na progu swoje "Mamusineczku kochany!". A co potem? Wielka ucieczka. Brama na szczęście solidna i nie do otwarcia. Do furtki nie dostanie. Cwana jest - próbowała się podkopać.

Tradycyjnie u nas. Jesień się zaczęła. Regularne dostawy prądu się skończyły. Z tym i internet się skończył. Średnio 6 godzin na dobę prądu "nima". Nie działa ulubiona zabawka Demolki, czyli zegar przy kuchence. Żeby dziecko się nie darło*** pół dnia liście zbieramy. I kasztany... A nie! Wróć, kasztanów mało w tym roku i żołędzie prawie same. Parapetów mi na jesienne bukiety już brakuje, ale Demolka nową pasję znalazła. Poza podwórkiem rzecz jasna, bo Matka węże toleruje tylko takie za szybą na wystawie. Takie pełzające bezczelnie na prywatnej przestrzeni życiowej, czyli między pietruszką powodują tylko gotowanie zupy z mrożonek. Wstyd we wsi normalnie. "Czyś Ty do cna dziewucho oszalała, mrożonki we wrześniu kupować?"


*ha! Może wreszcie w tym tygodniu nas do wodociągów podłączą! Bo dowożenie wody jest już nudne!
**inne buty ma sznurowane, więc nie włoży sama
***jakim cudem ona co dzień to głośniej się drze? Coraz bliżej uszu? Coraz boleśniej dla otoczenia?










A co z tym prądem u Was???
OdpowiedzUsuńJa dzisiaj jadłam zupę grzybową i nie z mrożonek :)
Wieś na końcu świata i byle wiatr kable uszkadza ;) Kwestia przyzwyczajenia... Zazwyczaj 8-13 prądu nie ma, bo naprawiają to co w nocy się uszkodziło ;)
Usuńłeb urywa to mało.
OdpowiedzUsuńuwielbiam Demolkę!
Jeszcze trochę i na prawdę się podkopie :)
OdpowiedzUsuńNa razie Matka siedzi i myśli, czy wypada już w rękawiczkach chodzić, czy nie... Demolka ma tak czarne i niemożliwe do umycia łapy, że szok! Kopanie w ziemi, zabawa orzechami... Im brudniej tym lepiej! Tylko potem wstyd między ludzi ;)
UsuńOlcia, demolcia to mądre dziecko, mama bramę zamknęła więc podkop trzeba rozbić :D oj ma pomysły, ma. Czasami jak o niej czytam to mam wrażenie, że ona się rozwija o 3 lata do przodu :D oj da sobie w życiu córa radę, da :D
OdpowiedzUsuńMacie przebojowo po prostu! Trochę zazdroszczę, a trochę współczuję ;) Zawsze jednak jest o czym napisać ;)))
OdpowiedzUsuńJak prąd będzie to i pisane będzie ;)
UsuńU nas kalosze tez sa na topie, chociaz moja mala nosilaby je nawet podczas upalu. Zazdroszcze ze nie macie takiej pluchy jak u nas.
OdpowiedzUsuńUwierz, u nas to by się konkretnego deszczu przydało ;) Wody nie mam!
UsuńU nas też często prądu brak, ale nie żeby codziennie! :)
OdpowiedzUsuń