Polski język trudna język
duża "noga" mała "nogusia"
ryba z "okami" co to się gapi przez szybę akwarium
"włosieczki" co rosną na "główeczce"
duży "śtół" mały "śtółek" lub "śtółeczek"
"kjowa, kówka, kjóweczka muuuu!"
I wszystko staje się tematem minimum pięciu minut nawijania.. Bez przerwy. A jeszcze spróbuje Matka głową nie kiwać że rozumie. Nie potakiwać... To gorzej będzie! Będzie "Mamo! Mamciu! Mamusiu! Mamuniu! Mamuminku mój!"
No trudny ten język strasznie... Zwłaszcza odkąd Demolka się za zdrabnianie wzięła. Matka odpuszcza. Nie dość, że niewyraźnie to jeszcze te próby zmiękczania. Matka wie. Zabawa językiem. Świadomość. Ale kurczę! Jak się nawet przy wkładaniu majtek słyszy "dupa, dupcia, dupeczka" to się człowiek ma ochotę w łepetynę mocno uderzyć czymś ciężkim!









A ja już się nie mogę doczekać tego etapu :)
OdpowiedzUsuńJak się doczekasz to będziesz marzyc o ciszy :) Obiecuję. Też chciałam żeby gadała i co? Każde 5 minut w innym pokoju, każda chwila ciszy jest dla mnie cudem ;) Bo Demolka nawet przez sen gada!
OdpowiedzUsuńAle po 12 godzinach bez Demolki tęsknię za "kocham Cię mamusiu" :D
łepetynę, łepetynkę, łepetyneczkę itd uderzyć ;)
OdpowiedzUsuń:D I tak też się zdarza :P
Usuń"Dupa, dupcia, dupeczka" mnie rozwaliły :) Teraz się śmieję, ale tak jak piszesz, sama pewnie też kiedyś będę błagać o chwilę ciszy ;P
OdpowiedzUsuńUwierz, czasem śmieję się z niej płacząc jednocześnie z bezsilności ;)
UsuńBo ciszy to u nas nie ma. Nigdy.
hahaha wesoło macie:)
OdpowiedzUsuńDemolka wymiata hehe
OdpowiedzUsuńZaczynam się cieszyć, że Bąbel nie mówi :D