Kleszcze

13:52 Elenka 7 Comments

Matka nigdy nie miała. No serio. Chociaż  na wsi mieszka. I Matka dziś zębami ze strachu zgrzytała. Bo pierwszy. Pierwszy z jakim się Matka osobiście spotkała. I to u Demolki!

Wsiadając do samochodu o 21 Matka miała wizję całonocnego czekania pod drzwiami na pogotowiu, wyjście na panikarę i ogólnie Sajgon. Taki przez duże S.
A tu? 10 minut po wejściu do szpitala w gabinecie byłyśmy. Miła i sympatyczna kobieta na Demolkowe "brzydki jobal je brzusiek"* zrobiła poważną minę i pełna powagi zawołała:
-O nie! To musimy go szybko wygonić! 
Normalnie teatrzyk odprawiła. Zero stresu u Demolki. Nic. Sama bluzkę trzymała żeby pielęgniarka swoje czary zrobiła. Ba! Sama potem gazik z kleszczem poszła do kosza wyrzucić.

Potem lekarka wręczyła dzielnej pacjentce plik naklejek, mamie wymieniła na co uważać i co obserwować, a do książeczki wpisała zalecenie dla pediatry żeby za 2 miesiące badania krwi kontrolnie zrobić i do domu. Godzina. Licząc drogę w obie strony. Rozładowany cały stres. 

Jak dobrze, że są ludzie którzy faktycznie mają powołanie do swojej pracy! Szkoda, że nie wszyscy tak mają. 


Uważajcie na siebie i dzieciaki! Demolka dziś poza wykoszone podwórko nie wyszła, a złapała... Wszędzie może dziadostwo siedzieć!


*brzydki robal je brzuszek

7 komentarzy:

  1. najważniejsze, że się dobrze skończyło:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety w tym roku jest ich zdecydowanie więcej. Ja już raz wyciągałam Roksance po spacerze po lesie, a teraz ostatnio - u Oli. A nie byliśmy dalej niż w ogrodzie.

    Sama również pisałam na blogu o kleszczach - jeśli masz ochotę to poczytaj (Uwaga kleszcz). Poradziłabym, żebyś obserwowałą to miejsce i córcię ogólnie, ale to napewno wiesz :)

    Pozdrawiam Serdecznie!

    PS. Dobrze że są na świecie jeszcze lekarze z powołania.
    Cieszę się że tak wspaniale trafiłyście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie strasznie dużo się o kleszczach słyszy... Ja w życiu nie miałam i nawet nie wiem jak to wyjąc. Wolałam do szpitala podjechac. Zwłaszcza, że u nas w rodzinie alergie na wszelkie ugryzienia/ukąszenia to standard :(
      Moja mama, pielęgniarka, też stwierdziła, że Demolce to ona wyjmowac nie będzie.

      Usuń
    2. Ja całe dzieciństwo wakacje u dziadków na wsi spędzałam sezon jagodowo - grzybowy zaś w lesie przesiadywałam, więc z paskudami zaznajomiona jestem. Ba, z racji tego że najstarsza z rodzeństwa, nie raz sama musiałam kleszcze im wyciągać (a nieraz i sobie samej). Jednak patrząc z perspektywy czasu i mając tą wiedzę co teraz, nigdy nie odważyłabym się w taki sposób rodzeństwu pomagać, a i sama nie pozwoliłabym by moje dzieci sobie na wzajem próbowały kleszcze wyciągać.

      Usuń
  3. dzielna Demolka - dobrze, że szybko zauważyłyście intruza, bo wiadomo jak z kleszczami może byc ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szłyśmy przez park i dziad na szyjce Mai usiadł. Na szczęście szłyśmy do mojej mamy, która pracuje w sanepidzie więc zaraz panie - spece od bakterii i chorób zajęły się potworem.

    Sama miałam kleszcza raz, jako kilkuletnia dziewczynka.

    OdpowiedzUsuń
  5. No właśnie na trawie chyba najłatwiej, bo kleszcze żyją nisko (wcale nie na drzewach jak się potocznie uważa). Moja mama ostatnio złapała u znajomych na grillu. Siedzieliśmy na podwórku na idealnie równym, wystrzyżonym trawniku!

    OdpowiedzUsuń