A kiedy drugie dziecko?
Pytają wszyscy. Od rodziny, przez znajomych, na przypadkowych ludziach skończywszy. Może Matka przewrażliwiona jest, ale co chwilę takie pytanie wyłapuje. Niecałe dwa tygodnie po porodzie już je słyszała! Ba! Wychodząc ze szpitala usłyszała straszne słowa "do zobaczenia za rok!". Trauma gotowa! Mało Matki na wewnętrzny nie musieli odsyłać!
I wczoraj w czasie wykopków też pytali kiedy drugie... No co chwila! Obcy ludzie z głupim uśmiechem na twarzy potrafią stwierdzić, że "O! Jak ona garnie do dzieci! No MUSICIE się o drugie postarać!". I to szantażowanie rodziców dobrem dziecka... Lepiej! Wykorzystywanie dziecięcych emocji, bo jak inaczej nazwać "Demolka, popatrz skarbie jaki ładny dzidziuś! Poproś rodziców to może i ty w domu takiego będziesz miała".
W społeczeństwie pokutuje przekonanie, że jedynak to dziecko biedne emocjonalnie. Że egoista. Że samotnik. Że tylko trudności. Serio? To rodzeństwo ma się nawzajem wychowywać, czy rodzice mają wskazywać dziecku odpowiednią drogę? Z rodzin wielodzietnych* egoistów nie ma? Wspaniałych jedynaków też brak?
Bajka o cudownych więzach krwi nie jest dla Matki przekonująca. Ilu ludzi swoje kochane rodzeństwo utopiłoby w łyżce wody, będąc jednocześnie wspaniałym rodzicem, przyjacielem. To, że są więzy krwi nie daje gwarancji więzi emocjonalnej.
Normalne, że większość dzieci chce rodzeństwo, chociaż Matka przy trzecim bracie powiedziała, że jak jeszcze jeden niemowlak (zwłaszcza płci męskiej) w domu się pojawi to ona go palcem nie dotknie, chyba, że w celu zrzucenia z kanapy...
Tylko rodzice, tylko dana para wie, czy może sobie pozwolić na kolejne dziecko finansowo, emocjonalnie, lokalowo, czy chociażby ze względów zdrowotnych, czy zawodowych. O gotowości psychicznej też miło pamiętać. Bo jasne... Można sobie najpierw "zrobić" dziecko, a potem dopiero myśleć jak sobie z tym wszystkim poradzić. Można. Tylko po co?
Matka nie wierzy w "Z jednym sobie radzicie to i dla drugiego się miejsce znajdzie". Matka nie ma zamiaru tłumaczyć się ze swojego stanu zdrowia pytającym. Nie czuje potrzeby tłumaczenia, że bycie rodzicem syna i córki to nie jest marzenie całości społeczeństwa! Serio! Nic Matce nie brakuje! Chociaż niektórzy usilnie wmawiają, że chłopca do kompletu sobie sprawić musimy. Że Pan Małż bez syna to jakiś wybrakowany.
W sumie to Matka ma wrażenie, że dla niektórych to jak tylko się pierwsze urodziło, to nadszedł najlepszy czas na drugie dziecko. Coś w tym jest, bo przed pierwszym o drugie trudno.
I chociaż zazwyczaj nikt nie ma nic złego na myśli... Chociaż często to tylko bezmyślnie powiedziane... To może pora zacząć myśleć, że komuś przykro się robi? Że może ktoś drugiego mieć nie może. Że go nie stać. Że trauma związana z porodem dalej doskwiera. Że na samą myśl o rodzeniu kobieta panikuje i fizyczny ból czuje. Że doświadczenia nabyte w poprzedniej ciąży przerażają. Że mimo, iż każda ciąża inna to nikt nie da gwarancji, że tym razem będzie słodko i różowo. Że po prostu potencjalny rodzic nie chce drugiego i tylko jedno planował, a tu usilnie się mu wmawia, że durne decyzje podejmuje.
Rodzinę już Matka prawie wychowała***... Jednak co bezpośrednie podejście to bezpośrednie. Najlepiej w czasie większej imprezy, to więcej ludzi na raz się spławi. A! I pamiętać trzeba o uśmiechu, bo podobno poprawia wrażenie.
-Jaka Demolka już duża. Czas wnet o rodzeństwie pomyśleć!
-Tak? Kiedy ciocia okres ostatnio miała? A to już menopauza blisko, tak? Słyszałam, że hemoroidy dokuczają... A to nie cioci? Czemu ciocia się czerwieni? Nie chce ciocia o tym rozmawiać? Ja też o kolejnych dzieciach nie chcę! Moja macica moja sprawa!
*Matka uwielbia to pojęcie! Podobno sama z rodziny wielodzietnej... Nie wiem. Mieściliśmy się i dobrze nam było.
**Teściowa to nie rodzina! Do niej trafić się nie da!









U nas pytań nie ma, ale na moje nieszczęscie często słyszę od własnej matki teksty w stylu: "dobrze, że Majka płacze, to się wam odechce powiększania rodziny. Jeszcze ci się dupa nie zrosła a mówisz, że więcej byś chciała."
OdpowiedzUsuńTo ja już bym wolała pytania kiedy drugie..
Brrrr...
UsuńBrrrrr..
UsuńU mnie też pytają i też mi się przykro robi, ale dlatego, że my nie możemy... O Synka staraliśmy się 5 lat i to był cud. Kolejne jest niemal niemożliwe, a oni wciąż "żartują", że czas na kolejne. Grrr...
OdpowiedzUsuń2 cudy w jednym domu to nawet dla największego optymisty mało realne. U nas też łatwo nie było, więc uwielbiam te żarty :/
UsuńNas nie pytają. Marzymy o drugim dziecku. Niestety ze względu na przebieg porodu, drugi maluszek jest nam zakazany. Mam jednak nadzieję i ciągle wierzę, że pewnego dnia znajdziemy lek na całe zło, a raczej lekarza, który poprawnie ciąże poprowadzi i drugi mały bąbelek po domu będzie biegać. Zawsze marzyliśmy od dwójce dzieci :)
OdpowiedzUsuńDawniej marzyłam o trójce. Przeszło mi wraz ze wszystkim związanym z ciążą, porodem, przygotowaniem do tego wszystkiego. I chociaż wiedzą, że cała ciąża w łóżku, z kroplówkami, że cały czas strach czy będzie ok to pytają. I to okropnie boli :(
UsuńTo jest indywidualna każdego sprawa, a ze mamy czasy jakie mamy i sporo ludzi dzieci mieć nie moze to społeczeństwo powinno być taktowniejsze. Niestety to chyba jakas cecha narodowa, ze jak jest para, to pytają kiedy ślub, jak ślub jest, to kiedy dziecko, jak jest dziecko, to kiedy drugie i tak w kółko macieju.
OdpowiedzUsuńZ doświadczenia juz wiem ze po drugim pytania się kończą, a zostaje jedynie madrzenie się o wychowaniu i prorokowanie jakie to dzieci będą i co my musimy zrobić, zeby tego uniknąć :/ Jak sie znudzi to pewnie będą pytania o psa.
Podobno przy trzecim mówią, że trzeba było uważać ;)
Usuńhaha dobre
UsuńKurcze takie życie. Jak spotykasz się z facetem to pytają kiedy ślub, jak urodzi się dziecko to sugerują drugie (u mnie też ten etap). Ciekawe co by mówili po 6-ym dziecku??? Nic nie robi tylko dzieci rodzi albo czy oni wiedzą co to antykoncepcja...
OdpowiedzUsuńMy też mieliśmy małe problemy z matką naturą, ale udało się. W tej chwili nie czuję się gotowa na drugie dziecko, kto wie może za parę lat i jeśli w ogóle będzie nam to dane..
Ja zawsze gadam "moje jajniki, moja sprawa" ;)
UsuńNo właśnie... Ale Twoja sprawa i Twojego partnera, a nie całego ciekawskiego świata :)
UsuńPodoba mi się stwierdzenie "moja macica, moja sprawa". Chyba sobie koszulki z takim nadrukiem zrobię i może skończą się głupie pytania. Ja w przeciwieeństwie do przedmówczyń nie miałam problemu z porodem i nie mam przeciwwskazań zdrowotnych do urodzenia kolejnego dziecka. Ja po prostu nie chcę. Mogę? Mogę. Ale chyba tylko w swoim odczuciu, bo nikt nie chce zrozumieć tego, że nam po prostu jedno dziecko daje pełnię szczęścia.
OdpowiedzUsuńBa! Pewnie, że możesz :) Takie co to wcale nie chcą też mogą i w niczym gorsze nie są. Po prostu nie chcą dać się wtłoczyć w ukochane ramki społeczeństwa. I nasze społeczeństwo głupieje ;)
UsuńJa mam dwójkę. Rok po roku. Było ciezko. Ale jestem szczęśliwa ze mam.
OdpowiedzUsuńAle tez uważam ze każdy moze sam decyduje czy chce czy nie wiecej dzieci;-)
Masakra, niech się każdy zajmie swoim życiem. Para sama wie, kiedy ma się zdecydować, o ile w ogóle na powiększenie potomstwa ;)
OdpowiedzUsuńTo wyobraź sobie, że u mnie było z góry powiedziane jeszcze jak byłam w ciąży, że drugie dziecko odrazu. Ludzie to są jacyś dziwni, to że ktoś ma dwójkę nie oznacza, że u drugich ma być tak samo. Ja marzyłam o jednym dziecku...bo sama mam siostrę i mimo. że ją bardzo kocham to jednak uważam, że jdynakom jest lepiej. Ale z drugiej strony jak popatrzę na Małego i pomyślę że on zaraz urośnie to pomimo wszelkich niedogodności porodowych mam taką malutką ochotę na jeszcze jednego takiego szkrabka :) trochę nieskładnie bo szybko drukuje, pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńWiesz Elciu ja też uważam, że to sprawa każdego czy chce czy nie, a ludzie i tak gadać będą, że tak trzeba, że dziecko się lepiej rozwija itd... bla bla bla... niech każdy ma tyle ile chce. Bo nie sztuką jest mieć pięcioro, sztuką jest wychować na porządnego człowieka, a niektórzy rodzice przy pierwszym dziecku mają z tym problem ale żeby nie było mają jeszcze dwoje bo "jak nas kiedyś braknie żeby dziecko miało rodzeństwo i oparcie..." bzdura. Ja też chciałam mieć minimum dwoje ale teraz wiem, że po tym co przeszłam wcale nie uśmiecha mi się mieć więcej niż jednego, bałabym się, że znów stracę dziecko, znów przez ten koszmar będę musiała przechodzić, że nic mi nie będzie wolno, że każde USG to będzie strach i panika. Jedno mi wystarczy i nie mam zamiaru mieć więcej przynajmniej nie w najbliższej pięciolatce.
OdpowiedzUsuńJa absolutnie nie chcę drugiego dziecka. Oboje z mężem jesteśmy jedynakami i nasz syn też pozostanie jedynakiem :-) Każdej osobie, która namawia mnie do spłodzenia kolejnego dzieciątka odpowiadam, żeby urodziła sobie sama...
OdpowiedzUsuń