Spacerowe spostrzeżenia. Niemiłe.

09:10 Elenka 14 Comments

Spacer był wczoraj. Z Demolką. Za łapę. Maszerowała dzielnie. Łącznie 3km zrobiłyśmy i na ręce nie wzięłam. Ale Matka nie o tym...

Matka poganiała. Mówiła "rusz się", "masz nogi", "nie chce mi się Ciebie nosić" "bo nas noc zastanie w Twoim tempie". No, marudziła Matka jednym słowem i zbywała jęki Demolki, która najpierw odmówiła wózka i zabrania chusty, a potem chciała na ręce. 

Ludzie na podwórkach siedzieli i komentowali, że "mała", "co z Ciebie za Matka", "dziecko zmęczone". Byli tacy co między sobą komentowali myśląc, że nie słyszy Matka. 

Ale Matka słyszała na tych samych podwórkach też inne słowa. Krzyki na dzieci, wyzwiska. Na dzieci w tym samym wieku, lub niewiele od Demolki starsze. "Do fosy wpadniesz głupku!" "gdzie leziesz ciamajdo?"... I nie było w tym żartobliwego tonu*. "Za 5 minut w domu, bo dupę spiorę!"  też było...
To nie są patologiczne rodziny. To normalni ludzie. Zwyczajni tacy. Nie odcięci od świata, więc o akcjach społecznych kierujących uwagę na dzieci słyszeli. Tacy, co to ogólnym szacunkiem się cieszą. Tacy, co to by wielce oburzeni byli, gdyby ich ktoś głupim nazwał. Tacy, co pierwsi by się podpisali pod akcjami o zapobieganiu przemocy. 
Czyli, co? Wychodzi, że taka norma jest?

Sama Matka czasem zęby zaciska i z pokoju wychodzi, by Demolce tyłka nie przetrzepać. Ale to wyjątkowe sytuacja są. 
Matka rozumie nerwy. Ale nie rozumie wyzwisk.
Matka rozumie usprawiedliwione i rozsądne karanie. Ale Matka nie zrozumie poniżania, obrażania i prania mózgu. Równania dziecka z parterem i budowania w nim poczucia totalnej bezwartościowości. 

Dziecko też człowiek. I da się nie pozwolić mu wejść sobie na głowę bez traktowania go jak śmiecia.

*Matka czasem Demolkę nazywa ciapkiem, ciamajdą, głuptasem, mendą małą... różnie. Fantazję ma Matka. Ale jakoś ta intonacja inna jest. Miękka bardziej.

14 komentarzy:

  1. a najzabawniejsze, że poźniej rodzice się dziwia że dziecko ich nie szanuje/bije/morduje... sami sobie katów wychowują to tak później mają ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne, że dzieci tłamszone, a potem się chce od nich cudów. Wymagania ma. Że nic się po tych wszystkich akcjach społecznych nie zmienia :(

      Usuń
    2. dokładnie, nie jestem za bezstresowym wychowaniem, ale powinno się miec jakies granice też, nikt nie lubi być poniżany, bity itp dlaczego więc taki los szykują swoim dzieciom... przecież je kochają - niby - niepojęte

      Usuń
    3. W bezstresowe nie wierzę :) Sama czasem krzyknę. Ale wyzywania nie uznaję... Sama nie wiem, czy to powielanie błędów własnych rodziców, czy to stresujące życie i nie myślenie. Nie wiem, ale usprawiedliwienia w żadnej sytuacji nie widzę.

      Usuń
  2. Niestety te wyzwiska czasem bardziej zostają w głowie dziecka niż nie jeden klaps, a poczucie własnej wartości spada do zera. A później całe życie trzeba budować w sobie pewność siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I się jej nie odbuduje... Psychika bardziej czuła, ciało się zagoi

      Usuń
  3. No i dziwią się jeszcze później, że dzieciaki w przedszkolu czy szkole się wyzywają od głupków, a nawet gorzej! I klną bez zająknięcia... Przykład idzie z góry, gdzieś te dzieci się tego uczą. I przyjdzie dwóch takich do przedszkola co to zasób słownictwa mają bogaty w przekleństwa i uczą inne dzieci, a te małe chłoną jak gąbka wszystko co nowe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3-latek który ma bardziej rozbudowany zasób wulgaryzmów ode mnie... Znałam takiego. Przeraża mnie to. Nic dobrego z niego nie wyrasta.

      Usuń
  4. Przykre, bo już któryś raz w ciągu kilku dni czytam o tym. Sama tego nie obserwuje. Może nie chce słyszeć i nie słucham? Niestety tak bywa..też czasem coś palnę, a potem gryzę się w język, ech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to częstsze niż się wydaje. To "norma" wśród sporej części społeczeństwa. Tak jak napisałam, to normalni ludzie. Nie zacofane wieśniaki :) Urzędnicy, służba zdrowia, robotnicy... A dzieci chociaż zasypane zabawkami dostają takie "pochwały" :/

      Usuń
  5. Zgadzam się z Magdą... Żal mi dzieci jak słyszę takie słowa w ich kierunku...

    OdpowiedzUsuń
  6. zawsze znajdą się ludzie, którzy nie szanują swoich dzieci..

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest powielanie błędów, których samemu się doświadczyło... Smutne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Smutne, slowa zwykle rania najbardziej

    OdpowiedzUsuń