Zasypianie. (Tfu tfu) mission completed! Muzyka Bobasa
Kto pamięta tego posta? Kto się wtedy chociaż ciut, ciut ulitował nad Matką? No kto? Muzyka Bobasa się ulitowała. Dobra, Matka się przyznaje. W sieci znalezione, wysłuchane milion razy każdy dostępny kawałeczek. I tak w nas to dojrzewało i rosło. Takie pragnienie, by mieć swoje. Nawet jak na końcu świata internet po raz setny w tygodniu padnie. Stąd propozycja prezentu od Pani Iwony wywołała u Matki uśmiech na pół paszczy i prawie euforię!
Szybko zawitały do nas dwie płytki z wizerunkiem pewnego zadowolonego łysielca. Na stronie pisze, że cudowne, terapeutyczne, przebadane, uspokaja i w ogóle dużo cudów. Sami czytajcie. Mnie zachęciło najbardziej:

"opiekunowie mają więcej wolnego czasu."
"Dziecko słuchające tej muzyki jest spokojne i wesołe, znacznie szybciej uspokaja się i łatwiej zasypia. "
Nadzieję to dało... Ponadto, pomimo mojej niewiary w autorytety, jakieś znaczenie te certyfikaty pewnie mają. A tu i Centrum Zdrowia Dziecka, i Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych (w sumie u mnie na porodówce cicho było, może stosowały?).
Czym wg mnie różni się ta muzyka od innych kołysanek (dobra, przyznaję... Mamy całą kolekcję przeróżnych utworów. Już wszystkiego się Matka chwytała, gdy cyckousypiacz się zdezaktualizował)? Nie ma słów, to sama melodia. Może dlatego skuteczniejsze w naszym przypadku? Bo Demolka nie skupia się na sensie piosenki? Dźwięki są harmonijne i miłe dla ucha. Nic nie zgrzyta, wszystko do siebie pasuje. Czy to gaworzenie, czy śmiech dziecka. Czy to jakieś stuki, brzdąkania.
Płyty mamy dwie:
Usypianki nas zachwyciły. Na wieczorne uspokajanie i przytulasy są idealne. Jako Matka, której wiecznie coś grac musi, a jednocześnie muszę mieć nastrój na daną muzykę, przyznaję, że mnie to nie drażni jeszcze. Chociaż dzień w dzień gra (dobra, to przez te efekty pewnie).
Płyta CD 2 jest miła. Ale na mnie nie wywarła aż tak piorunującego wrażenia jak Usypianki. Demolka chętnie słucha, tańczy, próbuje naśladować dźwięki. Ale podobnie reaguje przy większości muzyki (włączonej u nas jako podkład do czynności codziennych non stop). Melodie spokojne i wesołe. Jasne takie. Pozytywne. W sumie to często nawet zapominam, że leci w tle (za to Demolka odnotowuje jak się skończy i pilota mi przynosi).
Zasypianie teraz? Gaszę światło, ustawiam muzyczkę i czekam w pokoju, aż panna zaśnie. Tak! Sama! Bez darcia "Mamooo!". Bez tulenia i bujania godzinami na rękach, czy pozwalania (z rezygnacją) na spanie w moim łóżku. Nie napiszę, że to magia muzyki samodzielnie sprawiła. To nie hipnoza. Ale pomaga się wyciszyć i uspokoić. A Demolka zrelaksowana przesypia noc bez ściągania mnie z łóżka. Koszmary się skończyły! Noż, cud nad potokiem naszym! Po 16-miesiącach się doczekałam. Wcześniej nawet w moim łóżku nie potrafiła spać ciągiem 8-9 godzin.
EDIT: Są lepsze i gorsze dni. Są wciąż noce z pobudkami co 10 minut. Ale muzykę dalej uważam za przyjemną i uspokajającą.
Zachęcam do posłuchania - to naprawdę przyjemne. A jeśli ktoś szuka muzyki dla swojego Alternatywnego Umilacza Czasu (sugerowany wiek to -3 do 36 miesięcy) to proponuję zerknąć. Na stronie można znaleźć fragmenty. Nawet kogut tam pieje*!
Dziękuję za płyty.
Pozdrawiam,
Wreszcie wyspana (!!!) Matka Demolki
*Włączenie tego utworu było strzałem w kolano. Bo skoro kogut, to i kura. A skoro kura, to i jajo! A Demolka jajo lubi... Więc skutkiem ubocznym utworu było "jajo ciem amam!" - czyli muzyka zachęca też do jedzenia :P
Płyty mamy dwie:
Usypianki nas zachwyciły. Na wieczorne uspokajanie i przytulasy są idealne. Jako Matka, której wiecznie coś grac musi, a jednocześnie muszę mieć nastrój na daną muzykę, przyznaję, że mnie to nie drażni jeszcze. Chociaż dzień w dzień gra (dobra, to przez te efekty pewnie).
Płyta CD 2 jest miła. Ale na mnie nie wywarła aż tak piorunującego wrażenia jak Usypianki. Demolka chętnie słucha, tańczy, próbuje naśladować dźwięki. Ale podobnie reaguje przy większości muzyki (włączonej u nas jako podkład do czynności codziennych non stop). Melodie spokojne i wesołe. Jasne takie. Pozytywne. W sumie to często nawet zapominam, że leci w tle (za to Demolka odnotowuje jak się skończy i pilota mi przynosi).
Zasypianie teraz? Gaszę światło, ustawiam muzyczkę i czekam w pokoju, aż panna zaśnie. Tak! Sama! Bez darcia "Mamooo!". Bez tulenia i bujania godzinami na rękach, czy pozwalania (z rezygnacją) na spanie w moim łóżku. Nie napiszę, że to magia muzyki samodzielnie sprawiła. To nie hipnoza. Ale pomaga się wyciszyć i uspokoić. A Demolka zrelaksowana przesypia noc bez ściągania mnie z łóżka. Koszmary się skończyły! Noż, cud nad potokiem naszym! Po 16-miesiącach się doczekałam. Wcześniej nawet w moim łóżku nie potrafiła spać ciągiem 8-9 godzin.
EDIT: Są lepsze i gorsze dni. Są wciąż noce z pobudkami co 10 minut. Ale muzykę dalej uważam za przyjemną i uspokajającą.
Zachęcam do posłuchania - to naprawdę przyjemne. A jeśli ktoś szuka muzyki dla swojego Alternatywnego Umilacza Czasu (sugerowany wiek to -3 do 36 miesięcy) to proponuję zerknąć. Na stronie można znaleźć fragmenty. Nawet kogut tam pieje*!
Dziękuję za płyty.
Pozdrawiam,
Wreszcie wyspana (!!!) Matka Demolki
*Włączenie tego utworu było strzałem w kolano. Bo skoro kogut, to i kura. A skoro kura, to i jajo! A Demolka jajo lubi... Więc skutkiem ubocznym utworu było "jajo ciem amam!" - czyli muzyka zachęca też do jedzenia :P










Ha ha zachęca do jedzenia :)
OdpowiedzUsuńSłuchałam w internecie razem z Małą - jakoś specjalnego zainteresowania nie było ;)
U mnie na razie cycek to usypiacz i tak Młoda rozumie usypianie - z cyckiem w paszczy, a jeśli potem będzie problem jak mleko wypije ;) to pomyślę nad tą muzyką, chyba że jakimś cudem będzie sama usypiać
Ps. Śpiące dziecko to cudny widok :)
Ja odkąd pojawiły się zęby zrezygnowałam z usypiania przy piersi - jestem przewrażliwiona może, ale naprawdę mi na tym zależało.
UsuńDemolka do muzyki przyzwyczajona od maleńkiego - chętnie słucha, i tu porównując z innymi płytami widzę różnicę. Aż zaskoczona jestem, bo dośc sceptycznie byłam na początku nastawiona (przerobiliśmy milion płyt polecanych dla dzieci), a tu szok i to pozytywny ;) Przynajmniej u nas zadziałało :D
Gratulacje! Niech sen będzie dalej z Wami! ;)
OdpowiedzUsuńNa mojego Malucha niestety te melodie nie działają. Zasypia przy teledyskach z kołysankami. Ale same melodie przyjemne :)
OdpowiedzUsuńJa teledysków nie uznaję - uważam, że Demolka za mała na siedzenie przed ekranem. Max 15 minut w tygodniu bajki i to w mojej obecności. Zresztą i sama telewizję włączam na określone programy - nie potrafię "patrzec na to co leci" ;)
UsuńMój Hubert zasypia bujany w wózku. :/
OdpowiedzUsuńZdarzało się to nam w zeszłym roku... A teraz wózek do ganku wyrzucony ;) To niesamowita ulga jak dziecko samo śpi :)
UsuńZazdroszczę!! Moja śpi sama, ale potwór z niej ostatnio okropny!! I jajo... też lubi :P
OdpowiedzUsuńTo jak przyjedziemy do Was to weźmiemy płytki :) I wiejskie jajo też!
UsuńNasza od urodzenia ma przed spaniem puszczane kołysanki bobasa :)
OdpowiedzUsuńJak ja tęsknię za spniem "ciągiem" 7-8 godzin, bez pobódek na karmienie, tulenie... Tylko jedną noc. Jedną noc chociaż :)
OdpowiedzUsuńJak ja dobrze rozumiem tą potrzebę - do niedawna też się tak modliłam ;) Dopiero po przespaniu całej nocy uświadomiłam sobie jak bardzo tego potrzebuję ;)
UsuńMy z zasypianiem nigdy nie miałyśmy problemu. Jeśli o to chodzi Calineczka jest złotym dzieckiem.
OdpowiedzUsuńBez różnicy czy to popołudniowa drzemka, czy nocne spanie... Wkładam do łóżeczka, daje buziaka na dobranoc, wychodzę z pokoju i po 15minutach mała śpi.
Jedyny warunek? Nie może być nikogo w pokoju, bo wtedy będzie wołać i wyciągać łapki... Ale jak nikogo nie ma to zasypia bez problemu. ;)
Mój zbójnik na szczęście nie ma aż takich problemów z zasypianiem :D Ale brzmi ciekawie, w sumie dzień dziecka się zbliża... :D
OdpowiedzUsuń