Wojny rodzicielskie. O Matkach słów kilka.
Czasem Matka zapomina języka w przysłowiowej gębie i tuli uszy z zakłopotania. Czasem. Jak ktoś zapyta co Matka robi. Bo wtedy wstyd Matkę ogarnia, że w domu siedzi. Że etatu nie ma. Że studiuje tylko. Że u rodziców mieszka.
I nic, że dom posprzątać (od rana odgruzowałam! lepiej jest!). Że ugotować. Że grządki. Że nauka. Że dziecko. Że pranie. Że upiec. Że dziecko. Że korepetycje. Że dziecko. Że dziecko...
Takie nudne się Matce życie Jej własne wydaje. I nie, nie przemawia idea macierzyństwa jako kariery. House-manager wpisane w CV też mnie nie satysfakcjonuje. Stan konta i portfela tym bardziej. Porażkę odczuwa Matka.
I Matka szuka. Długo już szuka. Zawzięcie. Szuka pracy, by nie rumienić się z zakłopotania, gdy ktoś pyta co Matka robi. Co planuje. Szuka żłobka, który Demolką się zajmie odpowiednio, a jednocześnie Matka nie będzie musiała na ulicy dorabiać na niego. Szuka rozwiązań, jak od jednej opóźnionej pensji dożyc do drugiej, co znowu pojawi się nie wiadomo kiedy.
I Matka się wkurza. Że Matki zamiast walczyć o żłobki to się kłócą o lepsze, gorsze dzieci. Że dzieciaków do szantażu na rząd używają. Że nie widzą zagrań rodem z podręczników o strategiach PR w wykonaniu rządzących. Że grupy i grupki robią, kwartałami się dzielą zamiast o faktyczne polepszenie macierzyństwa walczyć wspólnie. Że niesprawiedliwości się doszukują zamiast uwzględnić, że prawo wstecz nie działa. I że trzeba się dopominać o nowe, lepsze prawo. Takie co wszystkim matkom pomoże. Takie co to VAT na dzieciowe artykuły obniży. Co to żłobków dobrych pootwiera. Co pozwoli na wysyłanie dzieciaków na tanie zajęcia dodatkowe. Co place zabaw wyremontuje. Co przedszkola i szkoły poprawi. Co zagwarantuje Matkom lepsze warunki pracy. Co zachęci pracodawców do zatrudniania Matek.
Mamy! Mamy o co walczyć...









Haha wiem o co chodzi, ciekawe czy ktoś zrozumie i czy Matki ruszą zadki :) Ale się zrymowało :P Widzę nową zakładkę :) No no...
OdpowiedzUsuńANo jest o co walczyc oj jest..ja niby też funkcja mama bez zarobków. Perspektywy są bo działalność chwilowo zawieszona ale kto wie jak to będzie...najchętniej to bym z Majulą została aż do przedszkola pójdzie no ale...właśnie...w PL nie można sobie na to pozwlic ;( nie każdy może..
OdpowiedzUsuńTeż mnie to wkurza, Matki IV kwartału. Dzizas! Ludzie zróbcie coś co się da! Obniżyc do kilku procent vat na art. Wgl to nie był taki wysoki, obecny to chyba zasługa tego rządu, albo poprzedniego pal licho, wszyscy tacy sami. Gdzie wtedy były matki IV kwartału?
OdpowiedzUsuńNo i te żłobki, dajcie nam państwowe, a nie kurde żeby na pół etatu wrócic to do 5 godzin syna w żłobku musze 200 zł dopłacić. A na 8 nie pójdę od razu bo by mój cyckoholik w jakieś spazmy wpadł...
Co za baby, co za baby
Matka, Ty przecież studiujesz. Jak dla mnie mega podziw dla Ciebie. Ja jestem po maturze i nie wyobrażam sobie teraz studiów z dwójką dzieci, ba nawet z jednym. Aczkolwiek mnie nigdy na studia nie ciągnęło mimo, że chyba do głupich nie należę :)
OdpowiedzUsuńAle na prawdę podziw i szacunek dla matek studiujących :)
Studiuję, ale gdyby nie moja Mama która jest w stanie raz na jakiś czas zając się Demolką nawet to byłoby niewykonalne... No i studiuję dziennie, bo na zaoczne mnie nie stac. Dobrze, że na tej samej uczelni pierwszy stopień robiłam, to taryfę ulgową mam co do obecności ;)
UsuńAaaa... Witam Cię tu serdecznie :D Rozgośc się i zaglądaj częściej ;)
To co, organizujemy się i walczymy? ;]
OdpowiedzUsuńJa tam o publicznym żłobku nawet nie marzę. Próbowałam, ale jest tak dużo chętnych, że nawet jako "samotna matka" się nie kwalifikowałam. A z moją pensją, opłatą za żłobek prywatny, L4 bo Młody chorował, za leki, opiekunką dodatkowo na weekendy to rzadko kiedy nie dokładałam z pensji K. żeby móc pracować ;/
U nas na całą gminę są DWA (!!!) jeden prywatny, a drugi publiczny. W publicznym zapisywac to się chyba jeszcze w pierwszym trymestrze ciąży trzeba (dzieciaki od roku przyjmują), a w prywatnym 2 opiekunki na 18 dzieci (6m-cy - 3 lata)... Nie wierzę w dobrą opiekę tam. I cena... 700zł + wyżywienie we własnym zakresie. Nic tylko sobie w łeb strzelic.
UsuńJasne, że mamy o co walczyć!
OdpowiedzUsuńRacja, racja, każdy by chciał mieć ten urlop, ale prawo wstecz nie działa...I racja, ze jest o co się starać, zamiast się rozmieniać na drobne można by pisać petycje o żłobki o place zabaw, o jakieś gminne rozrywki dla mam z dziećmi, do swoich władz lokalnych...
OdpowiedzUsuń