Wielki wyścig trwa. O dzieciach normowanych.

07:02 Elenka 5 Comments


Miała Matka posta gotowego... Ale pewna Wygodna mi temat zwinęła i zmian dokonać musiałam. 

Każdy słyszał o prawidłowej krzywiźnie bananów, normach masła, mięcha, czy wszystkiego innego. Od jakiegoś czasu okazuje się, że i dzieci muszą normy spełniać.  Nie wiem, czy unijne, czy jeszcze jakieś bardziej ogólne. Ale wkurza to Matkę strasznie. 

Ta litość w oczach, bo "rok ma i jeszcze nie chodzi", "jaka łysa" i inne miłe odezwy. Noż kurna... Dziecko to nie nakręcana, zaprogramowana zabawka. Tu nie da się kliknąć, po czym dziecko nabędzie nowe umiejętności. Nie ma instrukcji krok po kroku jak przejść na wyższy level. Nie urośnie o 10 cm, bo za niskie. Nie schudnie, czy nie przytyje na zawołanie. Każde jest inne. Wyjątkowe. Ja Demolce nóg nie obetnę, chociaż poza siatki centylowe wystają. 
"Rok ma i nie dajesz jogurtów i serów?!?" i do tego wielkie darcie paszczy... Nic z tego, że Demolka alergią ostrą reaguje. Ale wg tabelek powinna dostawać! 
16 miesięcy i jeszcze nie biega? Że chwieje się trochę przy chodzeniu? Nachodzi się w życiu. Jeszcze nie raz będzie ryczeć, że nogi bolą. I w nosie mam to, że u znajomych na 9 miesięcy biegał za piłką. 
A może mam taśmą klejącą usta zakleić, bo gada za dużo? W tabelkach pisze tylko kilka wyrazów powinna...

Tabele nie są w stanie uwględnic tego, że dziecko z inną wagą się urodzi, że ma odmienne proporcje ciała. Że to przenoszone, a to wcześniak. Że to na mm, a to na piersi. Że to ma spust jak chłop po żniwach, a drugie by się mogło powietrzem żywic. Że predyspozycje inne w genach pływają. Że jedno będzie reagowało bólem brzucha na wszystko, a kolejne jako półroczny brzdąc zje truskawki z kefirem, miodem i orzechami. Beknie i wyciągnie łapy po jeszcze. 
Dorośli też są różni. Wystarczy na ulicę zerknąć. Ten gruby, ten łysy, tamten znowu niczym zasuszona tyczka.
I tak, po to są lekarze, by w razie wątpliwości zapytać. Ale dobrego lekarza. Nie takiego zapatrzonego w tabelki. Takiego z powołania i z sercem do swoich podopiecznych. Bo tabelki same w sobie złe nie są. Ślepe zapatrzenie w nie i szaleństwo już tak.

Mamy same nakręcają tą chorą pętlę tabelkową. Taka mentalność? Wszystko trzeba pomierzyć i sklasyfikować? A może to wprowadzanie maluchów już od pierwszych chwil w wyścig szczurów. Bo ten młodszy, a umie już to i to. I lepszy jest. A Twój gorszy, albo jakieś inne be. Bo moje to najcudowniejsze, najwspanialsze. Idealne. Wg tabelek. A nawet wyprzedza zdolnościami. Pewnie, że dziecko jest idealne. Dla własnych rodziców zawsze.


Matce jednak przeszkadza szał. A szał jest... Bo są tabelki. Bo można komuś powiedzieć "ha! A moja już umie..." i kopnąć Matkę w serce.  Porównywać. Zamiast o pierdołach niedzieciowych pogadać. A Matka się dręczyć potem będzie, że niby Jej powinien, a nie umie. Siebie i Dziecko dręczyć. Zamiast cieszyć się tym, że ten Potwór Mały na świecie jest. I świata za Matką i Ojcem nie widzi.

5 komentarzy:

  1. No tak gadać o pierdołach, a potem jakiś humorzasty się trafi i Ciebie zdeptuje "pięknym" komentarzem za te pierdoły :/

    Ja to się przyznam, że ani razu na taką tabelkę nie spojrzałam :)
    Widzę jak moje dziecko wygląda, więc tabelki mi niepotrzebne do szczęścia.
    Czasami ludzie robią wiele niepotrzebnych rzeczy, ale to już ich sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzn? Bo pierwszego zdania nie rozumiem. Demolka porównywana była wielokrotnie, za każdym razem mnie to wkurzało. Bo jest inna. Wyjątkowa jak każde dziecko.
      A ja wolę pogadać o pierdołach niż porównywać dzieci. Bo nie widzę w tym sensu :) Zresztą miło porozmawiać na niedzieciowe tematy.

      Usuń
    2. A nic, nic napisałaś pod koniec żeby pogadać o pierdołach, a nie o wykresach :)
      A chodzi o to, że jak człowiek czasami napisze o takich pierdołach w poście to dla niektórych są to bzdety niegodne uwagi tylko po co złośliwie komentować.
      A tak mi się napisało ;)

      Usuń
    3. Dla jednego bzdety, dla drugiego całe życie. Dlatego plucia jadem nie uznaję ;) Czasem wolę nie komentować jak nic treściwego do powiedzenia nie mam, ale jakoś napisać komuś, że dla mnie post bez tematu nie mogłabym. Każdy żyje czymś innym :)
      W sumie w "realu" robię tak samo... Jak mi czyjeś tematy rozmów nie pasuję to się trzymam na odległość :P

      Usuń