To, co gram w mej duszy gra... A stopery nie pomagają!
Będąc w ciąży Matka szukała muzyki dla dzieci. Artystkę chciała. Całymi dniami (i nocami jak brzuch nie pozwalał się stoczyć z łóżka, by na noc wieżę wyłączyć) coś brzdękoliło, albo Matka wyła. Żeby się dziecko podało w Mamusię i też śpiewająco-grająco-tańczące było. Muzykalne znaczy się.
Łzy w oczach Matka miała, gdy Demolka swe pierwsze kroki przy muzyce stawiała, gdy tyłkiem trzęsła z okrzykiem "lalala".
Teraz też miewam łzy w oczach. Po kolejnej godzinie grania na "perkusji" i niemożności znalezienia stoperów. Brat (dziecko jeszcze, naiwne i nie znające życia stworzenie) pokazał Demolce rozkładanie garnków i walenie po nich łyżkami...
Jakby mało było walenia po cymbałkach. Gwizdania na flecie. (Swoją drogą, zaczynam mieć poważne obawy, czy instrument będzie się nadawał do wydawania przyzwoitych dźwięków po tych koncertach.)
Baaa... Demolka to się nawet do kontrabasu dobierała! Stuletniego, zabytkowego kontrabasu co sobie stał jako elegancka ozdoba w salonie... Na strych go ukryć Matka musiała! Bo głupio, że tyle lat w rodzinie przeżył, a Demolka by mu dała radę. Ekspresem. Albo młotkiem. Ewentualnie używając smyczka do dźgania psa.
Gitarę też ukryłam... I harmonijkę ustną... A Demolka dalej gra. Na nerwach zwłaszcza. Nieustannie. Prawdziwa artystka. Z powołania. Już nawet stopery nie pomagają.
Ech, czemu jak proszę o wygraną w lotka to się nie spełnia?!?
"Wieczna omyłka, jakiej ulegają ludzie, to utożsamianie szczęścia ze spełnieniem marzeń."
Lew Tołstoj
Żeby nie było... Matka cierpi w milczeniu. I (prawie) z godnością. Marzę o chwili, gdy będę z dumą wypinać cycki w pierwszym rzędzie na koncercie Demolki.









ee tam po co Ci lotek, podobno ludzie którzy wygrywają duże sumy stają się po ich przetrwonieniu jeszcze biedniejsi ;)
OdpowiedzUsuńLotek i mnie się marzy :) Moja gra na trąbce, klekotkach i garnkach ;) Jak Ty piszesz takie posty nocą, to ja dziękuję :P
OdpowiedzUsuńAle, że co proszę? Bo nie wiem o co Pani chodzi :P
UsuńDocenisz jak kiedyś Demolka zostanie sławną na cały świat perkusistką na garnkach :D
OdpowiedzUsuńhahaha :D dobre :)
OdpowiedzUsuńostatni akapit, to z cierpieniem w ciszy i cyckami ;)
zobaczysz, przyjdzie taki dzien kiedy okaze sie, ze cierpialas nie na darmo :)
i dobrze wiedziec zeby nie popelniac tego błędu i nie kupowac instrumentow.. - a mialam taki plan, zachecona dokonaniami syna na otrzymanej od dziadka ustnej harmonijce (na poczatku sie jej bal, plakal gdy dziadek zagral mu na swojej, no ale mial wtedy tylko 6 mscy.. potem sie oswajał, gdy matka nieudolnie dmuchnela kilka razy w harmonijke nawet mu sie podobalo, w kincu sam zaczal przystawiac do buzi i wydawac z siebie dzwiek "łuuu łuuu" az w koncu zrozumial ze to nie z gardla tem dzwiek ma wychodzic i nauczyl sie dmuchac i wciagac powietrze, teraz nam "gra" /ma 10 mscy/ tak ze placzemy ze smiechu bo robi przy tym bardzo skupiona minke, marszczy brew i przesuwa harmonijke wzdluz ust wdmuchyhac i wciagajac powietrze ;)
Zachecona takim odkryciem talentu zamierzalam kupic mu widziany ost w sklepie zestaw: tamburyn, cos cymbałkopodobnego i trąbkě..
Po przeczytaniu Twojego posta chyba zrezygnuje :)