Mieć z pół kilo biżuterii, kapelusze takie duże...
Matka chciała Córkę. Marzyła o słodkiej eleganckiej panience. O wspólnych zakupach i wygłupach. O tym, by być mamą i przyjaciółką zarazem... Teraz to jednak myślę, że z chłopcem łatwiej by było.
Wybieranie w co Jaśnie Królewna Bałaganu pozwoli się ubrać... Majtki, skarpetki, spodnie, a nie! Spodnie nie. Spódnica. Ta? "Nie." Tamta? "Nie... Inna". O ta! Jest dobrze, jeszcze tylko koszulka. Z psem, czy z kotem? Gładka? Nie.. O! Z sercem! Tak z sercem. "sielcie... moooja mama"... Jest wszystko, uff... A nie, skoro spódnica to jeszcze rajtki zamiast skarpetek. Trzeba całą szufladę wywalić. Każde obejrzeć. Jak co rano. Mama "psiąta". I tak za każdym razem... Codziennie. A jak zsika majtki to na jednym razie się nie kończy.
Potem 15 minut decydowania, czy czeszemy kucyki, czy tylko podpinamy grzywkę. Jeden kucyk, czy dwa... Które gumki. Potem spinki. Trudny wybór, bo z miliona kompletów. A nie! Demolka dziś chce opaskę. Jedną z tryliarda.
Najfajniejsze są proste zabawy... Najlepiej biżuterią Matki. Dobrze, że na drogie błyskotki mnie nie stać. Drogie kamienie na szyi konia bujanego byłyby czymś, nie? Albo perły na miśku? A tak to plastikowe, czy drewniane korale wrzucone do garnka, mieszane chochlą świetnie grzechoczą. Układanie kolczyków też jest super. Co z tego, że Matka nie pozwala! Demolka sobie sama weźmie. Jak tylko Matka się odwróci. Położyć wyżej? Krzesło sobie przysunie.
Skąd ten post i frustracja?
Matka kupiła Demolce kapelusz. Taki na upalne dni. Żeby tego małego łepka nie usmażyło... Obejrzałam w sklepie milion. Brata wkurzyłam szukaniem długim. Ma i kwiatki, i motylka. Kolorowy jest. Wydawałoby się, że wszelkie wymogi spełnia. Matka oczekiwała radości, wdzięczności, uścisków i paradowania w nowym nabytku do wieczora, a ta jędza wredna mała spojrzała tylko i mi mówi:
"eee... nie... inne ciem"
Aaaaaaa!
16 m-cy... To dopiero 16 miesięcy...









Demolka wybredna :) Trzeba na zakupy z córką chodzić :)
OdpowiedzUsuńUwierz, że zazwyczaj tak robię - pozwalam wybierać. Ale miałam nadzieję, że jak coś Jej kupię to focha nie będzie, że źle wybrałam. To dzieciak jeszcze. Mały podobno!
Usuńoj te dzieci są teraz takie wybredne,. a kiedys.. nie było takiego wyboru ;p
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do mnie.
U mnie na szczęście nie ma problemu co Hubert ma założyć :) Jest mu wszystko jedno po prostu. Za to uwielbia ściągać sobie skarpetki ;)
OdpowiedzUsuńHehe macie kucyki już?? Ja na szczęście nie mam tego problemu :) Kucysie są to ok, ostatnio kupiona bluzka z żabą to hit! Na drugą bez żab nie spojrzała :P Ale z drugiej strony moja nie zachowuje się jak dziewczynka i te jej kucyki, kolczyki w ogóle do niej nie pasują :P:D
OdpowiedzUsuńU nas ostatnio larmo o "kociyki". Bo to i Mama ma. Babcia ma. Co ktoś przyjdzie to patrzy na uszy mu ;) I się dopomina, że Ona chce kolczyki. Tylkko obawiam się, że w tym szale i radości to Ona sobie z nimi krzywdę zrobi. I cóż... Podoba mi się taka bez kolczyków :)
UsuńA kicki mamy, ostatnio nawet dwa francuskie na tych piórkach zaplotłam ;)
No cóż... prawdziwa kobietka :) A kobieta zmienną jest :)
OdpowiedzUsuńNiestety coś o tym wiem... mam trzy córki... co prawda najmłodsza jeszcze nie wydziwia, bo malutka, ale dwie starsze... taaak... ;)
OdpowiedzUsuńno czyli prawdziwą kobietkę masz w domu :)uwielbiam czytać co u Was :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Coraz bardziej mi się podoba pisanie muszę przyznac...
Usuńmoja jest chyba chlopczyca, bo ciuchy ja w ogole nie interesuja :D
OdpowiedzUsuńOj to faktycznie.. moja raczej jest ugodowa i nosi to co jej zakładam.. choć czasem ma też i swoje lubości :)
OdpowiedzUsuń