Zaczyna się!
Wreszcie! Przebłysk prawdy w świecie cukierkowym. Gwiazdeczki przyznają się, że całkiem cudów to nie ma. Chociaż akurat K. Bujakiewicz to ja jakoś lubię. I tak, zaglądam na Pudla, ale kto nie zagląda, no kto?
Też mam takie marzenia (chociaż do czterdziestki bliżej mojej Mamie, niż mnie):
"Przez chwilę będę najważniejsza, nie będę tylko matką. Bo jak kobieta zostaje matką, przestaje istnieć, znika, dziecko cały czas nią steruje."
A tu link do artykułu: Odrobina prawdy
Może wreszcie skończy się samo zachwalanie, czarowanie i ściemnianie, a zacznie się mówić bardziej o rzeczywistości. Czasem brutalnej, męczącej rzeczywistości. Z cukierkowymi przebłyskami :)









I ja zaglądałam dzisiaj na pudla i to samo przeczytałam;p w sumie fajnie, że ktoś odważył się na powiedzenie wprost, że macierzyństwo to nie tylko wspaniałe, wzniosłe chwile, ale także ciężka harówa, nie zawsze doceniana. Zapraszam do mnie:
OdpowiedzUsuńhttp://mama-maluszka.blogspot.com/
Ja tą ciemną stronę macierzyństwa znam aż nadto dobrze :) Jak chce się ociupinkę upodobnić do kobiety to zabieram Grzecha gdy Kubuś w przedszkolu i idziemy sobie do fryzjera, albo do kosmetyczki na jakiś nieskomplikowany acz poprawiający nastrój zabieg.
OdpowiedzUsuńWspaniała perspektywa :D Ja na razie moge tylko zamknąc się w łazience, włączyc radio i udawac, że nie słyszę wrzasków (Oli, Męża, Mamy i wszystkich co wokół dziecka nie mogącego beze mnie 5minut przeżyc ostatnio, skaczą).
UsuńNo tak, ale zaraz i tak posypią się komentarze że jest wyrodną matką :D No przecież wiadomo że dziecko to sama radość i słodycz, nie płacze tylko się śmieje, kupka motylkami, ssie cycka bez problemów itd, itp.
OdpowiedzUsuńPamiętam jak na piekielnych jakaś matka napisała że werandowała śpiące bliźniaki, i poszła do kuchni kawę wypić. I w tym czasie dzieciaki na podwórku rzucały sobie śnieżkami w jej okno i jedna z nich trafiła w dziecko. Komentarze były w większości takie: co z ciebie za wyrodna matka że dziecko zostawiłaś? Nie zostawia się dziecka samego w pokoju! Po co matką zostałaś skoro nawet ci się nie chce dziecka pilnować :D
Ludzie chyba myślą że matka po porodzie zmienia się z żywej istoty w robota który nie ma własnych potrzeb.
To ja to patologia :P Zostawiałam na balkonie/podwórku w łóżeczku turystycznym :D Niestety w domu tez trzeba coś zrobic, nie mówiąc o wypiciu jakiejś kawy po kolejnej nieprzespanej nocy.
UsuńPrzelicytuję Cię, jestem wyrodniejszą matką bo ja nawet korzystając z drzemki Młodego potrafiłam wyskoczyć do sklepu! (który był 3 m od ówczesnego domu :D) Albo powiesić na strychu pranie. No niejedna by mnie za to zamordowała :D
UsuńTa chwila samotności, czas tylko dla siebie, żeby ciuch jakiś wybrać, z włosami coś zrobić właśnie obawiam się braku czasu na to wszystko. Ale w końcu nie będę sama, może nie będzie to aż tak źle wyglądać jak narzeka Bujakiewicz... bo co powiedzą mamy dwójki, trójki czy piątki dzieci... Kaśka zmusiła mnie do przemyśleń z rana :)
OdpowiedzUsuńHmmm... Jak Ci powiem, że Ona i tak mało narzeka co co zrobisz? ;) Wszystko zależy od dziecka - moja się darła non stop i chciałam uciec po pierwszych kilku dniach :D
UsuńJa niby też sama nie byłam, bo dom pełen ludzi. A jednak tez miałam dośc. Owszem, każdemu życzę wspaniałego dziecka, dającego życ. Ja pierwszy raz na godzinę z domu sama wyszłam jak Młoda 4tygodnie miała... To było coś pięknego!
Zdarzały się jednak dni kiedy nie miałam się jak w domu(!!!) wykąpac, uczesac, a zęby myłam z drącym się potworem na ręku.
Mama czwórki dzieci (moja): zero umiejętności myślenia o sobie, teraz się tego uczy. Jej nie ma... Cały czas myśli o nas, non stop. Jak wychodziła gdzieś sama to kurczę po zakupy spożywcze. Odpoczywa w pracy. Trudno byc Mamą i nie zatracic w sobie kobiety. Ale wierzę, że się da!
jeju zaczynam się co raz bardziej stresować... ale chcę wierzyć! (póki jeszcze rzeczywistość tej wiary nie zweryfikowała) :)
UsuńŻadna mama nie chce się do tego przyznać, bo myśli że jak ją dziecko wkurza to jest z nią coś nie tak. Bo dziecko To taka mała, słodka, bezbronna istota, którą się kocha nad życie, więc jak ona może wkurzać? Jak ona ma się do tego przyznać? A dzieci wkurzają i to bardzo, szczególnie jeśli siedzi się z nimi ciągle, nie pracuje i rzadko znajduje czas na własne przyjemności. I wkurzają mnie te wszystkie "gwiazdy", które mówią, że ich syneczek lub córeczka to cud, miód. I brawa dla Bujakiewicz, że mówi prawdę, że dziecko ją wkurza. Mnie też wkurza, ale to nie znaczy, że go nie kocham, bo życie bym za niego oddała. Niestety nie zmienia to faktu, że czasami mam ochotę sprzedać go na allegro ;)
OdpowiedzUsuń