Wychowanie strategiczne
Co zajrzę to mnie atakują... Strategie. Wszędzie są!
A to Metoda kar i nagród (mnie to się z psem i tresurą kojarzy), a to Rodzicielstwo Bliskości, a to jeszcze co innego. Dużo tego i w temat się nie zgłębiałam :P
Ja też obrałam strategię wychowania (Ach, te studia!). Moja to Strategia Przetrwania.
Przetrwania całego dnia "nie" i "mamooo".
Przetrwania wiecznego bałaganu.
Przetrwania nieustannego głodu i wrzasku.
Przetrwania do pierwszej nocy, którą prześpię. Dłużej niż 5h bez konieczności wstania z łóżka/tulenia/śpiewania...
Drugim założeniem mojej strategii jest Kompromis.
Pomiędzy bałaganem i chwilą spokoju.
Pomiędzy rozdartym dzieckiem, a zjedzeniem ciepłego obiadu raz na jakiś czas, przy stole. Jak człowiek.
Pomiędzy brudnymi i nie nadającymi się do dalszego użytku ubraniami, a spokojem.
Pomiędzy gotowaniem obiadu i robieniem miliona rzeczy mogących poczekać, a chwilą dla siebie.
Taką intuicyjną i swojską strategię sobie obrałam. Z lenistwa. Poradniki o wychowaniu mnie nie zainteresowały.
Biedne te nasze Matki i Babki co sobie bez podręczników radzić musiały. Że na głowę i rozum własny liczyć tylko musiały. Cud! No, cud po prostu, że ludzkość nie wyginęła!
Ale dostrzegam nowy trend. Pisania o rzeczach oczywistych i robienia z tego "WOW". Bo jak inaczej nazwać "dziecko trzeba przytulać", i inne mądrości?










no i jak się sprawdza twoja strategia? :)
OdpowiedzUsuńHmmm... Strat w ludziach nie dostrzegam, patologii i odchyleń drastycznych u Demolki też nie. Twierdzę zatem, że na pewno nie szkodzi :D
UsuńNo cóż. Ludzie nie przytulają dzieci. Może miałaś szczęscie byc takim przytulanym dzieckiem. Ja może do 3 rż potem byłam za duża na płacz, za duża na przytulanie i całusy. Czasami myślałam że mnie nie kochają, ale oni nie umieli tego okazać. zimny chów, ot co. :(
OdpowiedzUsuńbanalne jak rada - trzeba rozmawiać - gdy sie sypie związek. a działa.
Owszem, miałam szczęście :) Zapracowanych rodziców, którzy nie mieli czasu na czytanie o strategiach wychowania (a może na zapyziałą wieś ku naszemu szczęściu taka literatura i trendy nie docierały). Bo Zimny Chów to niestety bardzo popularna strategia swego czasu była :( Szkoda, bo jak dla mnie najważniejsza jest intuicja, a ta wręcz domaga się tulenia. Jako Mama czuję potrzebę tulic i przytulac. A jako dziecko do dziś nie mam oporów, by przytulic rodziców, czy rodzeństwo. Ale nie rozklejam się nad rozwalonym kolanem, zastrzykiem, czy innym nieszczęściem. Życie toczy się dalej i Demolka dobrze o tym wie. Użalania się nad sobą/dzieckiem nie popieram, bo przynajmniej w naszym przypadku to nie pomaga. Bardziej skutkuje oburzenie na niedobrą podłogę, czy też wyśmianie sytuacji :) Krótszy płacz, to więcej czasu na zabawę i poznawanie świata. Ale to skutkuje u nas, a każde dziecko jest inne. I żadnego w strategię się nie da wpisać, tylko trzeba wypracować własną. Dostosowaną do siebie i dzieciaka. Dlatego książki wymuszające na mnie np spanie z dzieckiem (bo Rodzicielstwo Bliskości), czy inne (tamtą mnie najczęściej pacyfikowano :P ) są dla mnie śmieszne niestety... Każdy powinien robić po swojemu, bo takie ślepe zapatrzenie w określoną metodę zazwyczaj jest krzywdzące (jak niestety u Ciebie) i procentuje w dorosłym życiu.
UsuńPomijając studia, tak jakbym czytała o swoim dniu. Z dwójką dzieci jest śmieszniej. Pozdrawiam i Zapraszam do mnie. Nie jest tak ładnie jak tutaj, ale też rodzinnie.
OdpowiedzUsuńMadrze pisze, polac jej! ;)
OdpowiedzUsuńczytujac blogi czesto napottkalam sie na panike matek przed pierwszymi szczepieniami.. wwzystkie "niewiedzialy jak to przezyja", "plakaly wraz z dzieckiem".. a ja zastanawialam sie co ze mna nie tak.. bo o ile sam moment po wkluciu kiedy synek zaczal plakac lekko mnie ruszal, wiadomo placz dziecka.. ale zaraz tuliłam, uspokajalam, dalam piers gdy jeszcze karmilam a on z błoga minka przytulal sie, jadl itd.. tyle! zadnego stresu dzien przed, przezywania trzeba to trzeba
niektore matki robia to chyba na pokaz bo jakze to nie wyrywasz wlosow z glowy, nie rzucasz sie o podloge w spazmach placzu gdy twoje dziecko cierpi? zla matka! ;)
wydaje sie, ze troche nie na temat to o szczepieniach pisalam.. ale to taki skrot myslowy odnosnie tych wszystkich strategii i w ogole przesadzania niektorych matek, czasem jednak na pokaz bo taki nurt.. ze mimo ze kochasz dziecko ale nie przesadzasz skaczac nad nim to w nuektorych kregach byloby to zle widziane, bo jak to, nie masz strategii? ten sam co wyzej anonim ;)
OdpowiedzUsuńfajnie piszesz, bede zagladac, nie mam bloga wiec nie pisze tego czekajac az wpadniesz do mnie i zostawisz "komcia" ..
Dziękuję. I to bardzo. Nawet nie wiesz, jaką przyjemnośc mi daje czytanie takich komentarzy jak Twój.
UsuńMnie szczepienie nie rusza... Pobieranie krwi? Ciut. No chyba, że już trzecia próba wkłucia się w żyłę, to mi szkoda młodej i wilgotno pod powiekami. Za to jak w szpitalu Jej wenflon w głowę wbijali to wyszłam. Zostawiłam swoje dziecko, bo samej mi łzy z oczu leciały jak grochy. :( Na szczęście malutka wtedy była i nie będzie tego pamiętac :)
Oj, wenflon w glowce :/ moj tez mial gdy trafilismy w jego 2 a potem 4 tygodniu do szpitala, najgorsze ze przywozily go do mnie tak strasznie zanoszącego siě, ze az nie chcialam myslec jak sie musialy niedelikatnie z nim obchodzic :( a czasem ktoras rzucila, ze kilka razy probowaly w raczke sie wkloc i nie dalo sie (raczka z siniakiem..) wiec w glowke musialy.
OdpowiedzUsuńNie jest tak, ze mnie nie rusza to wkluwanie przy szczepieniach (to szpitalne to juz w ogole, straszne!) ale nie lubie tego przesadzania ktore pjawia sie u niektorych matek, na pokaz. bo jeszcze nie byly na pierwszym szczepieniu a dzien przed niemal placza bo dziecko bedzie kłute
Pzdrawiam :)