Mamowanie

09:36 Elenka 9 Comments

Czy ja się cieszyłam, że Demolka coraz więcej mówi? Czy ja byłam szczęśliwa, gdy pierwszy raz usłyszałam "mama"?
Teraz słyszę hmm... nieustannie. 24h na dobę. I mam dość.
"Mama"
"Mamo"
"Mamy"
"Mamuniaaaa"
"Mamuuuuś"
A będzie gorzej. Ona się dopiero rozkręca. A już nadaje jak ruskie radio.

9 komentarzy:

  1. Mnie moja mama straszy, że będzie:
    A cio to?
    A to?
    A cio to to?
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też już się mi zaczyna ;) Ogólnie z dnia na dzień mam coraz większą ochotę Ją zakneblowac... A tak się na początku cieszyłam z pierwszych słów!

      Usuń
  2. Skądś to znam :) Słowotok i miliony pytań cały dzień. U mnie to właśnie było inspiracją do rozpoczęcia przygody z blogiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. A najlepsze że im dalej w las, tym gorzej pod tym względem ;) U nas na chwilę obecną mama zniknąć z oczu nie może, jak się zamykam w łazience stoi pod drzwiami, wali łapkami i przeraźliwie krzyczy MAMAAAAAA OTWÓÓÓÓÓÓRZ

    OdpowiedzUsuń
  4. Tiaa też to mam non stop ;) I powiem Ci, że nie mija :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wiem, że nie mija! I to jest najgorsze. Bo jak we dwie będziemy paplac non stop to cóż... Ojciec i tak już teraz się mało odzywa ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas podobnie:) Ma to swój urok..., gdy nie muszę bardziej skupiać uwagi na czymś innym;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja coraz częściej zapominam o uroku, a błagam o chwilę ciszy :)

      Usuń
  7. Ale to tak jest, na początku człowiek by chciał, żeby mówiło a później błaga o ciszę choć na 5 minut, ale to się zmieni. Jeszcze z rok :)

    OdpowiedzUsuń