A karmi Pani?
Uległam szałowi*.Jedni piszą, że mm wstrętne, że krzywdę dzieciom robi. Drudzy, że karmienie piersią obrzydliwe. Jeszcze inni o terrorze laktacyjnym, którego w Polsce nie ma.
O naszej mlecznej drodze kiedyś już było.
Naturalne jest lepsze dla dzieciaka. W zdecydowanej większości przypadków. Zdecydowana większość kobiet, fizycznie jest w stanie wykarmić swoje dziecko. Chociażby podając własne mleko w butelce.
Mleko modyfikowane to jest chemia... Jak w wielu innych rzeczach. Chemia stworzona po to, żeby dzieciaki dostały coś lepszego, niż czyste mleko zwierzęce, gdy piersi mamy nie dają rady, lub inna kwestia stanie na przeszkodzie wersji naturalnej... To nie jest zło. To pomoc. Czasami jedyne wyjście. Inna droga.
Zamiast presji i wypytywania o sposób karmienia, może lepiej dać spokój i zapewnić młodej mamie trochę relaksu? Wsparcia i pomocy niezależnie od sposobu karmienia. Można wcześniej zaproponować do poczytania historie, że nie zawsze jest łatwo, że karmienie napotyka problemy, ale często można je pokonać i są normalne. Żeby mama chcąca karmić, wiedziała czego się może spodziewać. Mniej nerwów i stresu, to więcej mleka. Tego naturalnego. Pozwolić kobiecie na intuicję i wiarę w siebie, a nie każdy płacz, czy problem dziecka kwitować "nie najada się, musisz dać butelkę", "daj butelkę, to noce zacznie przesypiać", "zjadłaś coś! Przy karmieniu? Jak mogłaś?"** A jak mama chce, lub musi, karmić, czy dokarmiać mlekiem modyfikowanym to pomóc w szorowaniu butelek, wodę podgrzać, czy pędzić bez gadania w środku nocy po inne mleko, bo po tym, co w domu, dziecko wymiotować zaczęło. Po prostu. Bez gadania. No chyba, że "W sklepie jestem! Mleko w promocji jest i może Ci wziąć ze 2 puszki?"
Nie rozumiem, po co walka. Po co obrzucanie się błotem. Dziwne teksty o lepszych i gorszych matkach, czy dzieciakach, które nie wnoszą nic poza niesmakiem i łzami w oczach u niektórych mam (teksty oczywiście, nie dzieciaki). Chyba najważniejsze, żeby te dzieciaki z pustymi brzuchami się nie darły z głodu i zdrowo rosły?
Jak to kiedyś na pewnym forum wyczytałam.
Miłość płynie z serca, a nie z piersi.
* i Sarze, której post o terrorze laktacyjnym polecam
**Dzieciaki wiszą po kilka godzin przy piersi. Zdarza się. Dzieciaki się drą. Też się zdarza. I wcale nie świadczy to, że coś nie tak z mlekiem mamy. Wbrew ciociom dobra-rada.









no właśnie, właśnie, po co? Toż to mama mamie równa <3
OdpowiedzUsuńDla mnie to też dziwne, takie radykalne podejście. Każdy ma inną sytuację i własny rozum i nie powinien słyszeć, że jest gorszy lub zły.
OdpowiedzUsuńDla mnie karmienie jest normalną koleją rzeczy. Jak wiesz karmię do tej pory i jest różnie - czasami mam dosyć (tak to jest męczące, chociaż kiedyś było bardziej jak mała jadła tylko mleko), a czasami jest tak, że cieszę się, że nie muszę latać z butelkami. Tutaj na blogach zauważyłam ten terror, w realu nie. Ale nie neguję tego świata, bo jednak dużo z tych blogów się dowiedziałam :)
OdpowiedzUsuńA czy takie pytania o sposób karmienia nie są męczące? Dla mnie były... Chociaż karmiłam piersią. Co kogoś (nie raz obcego prawie) moje piersi obchodzą!
UsuńNo i chyba karmiącym piersią trudniej o atakach mówić... Jednak to karmiącym butelką częściej się obrywa. I jak ktoś chciał karmić, a nie wyszło, to takie pytania muszą byc przykre...
Dokończę :) Dla mnie karmienie jest normalną koleją rzeczy i nie rozumiem tego nacisku ze strony innych matek, która jest lepsza. Karmię, bo dane mi było wykarmić, problemów z laktacją nie miałam, więc karmię. Sama się sobie dziwię, bo przed porodem nie pomyślałam, że będę tyle karmić, w ogóle o tym nie myślałam, po porodzie zakładałam kilka miesięcy max, ale moje dziecko "antybutelkowe", więc karmię i kropka :) Gdyby były problemy to w ruch poszłoby mm i kropka :)
UsuńPytania dotyczące karmienia są męczące do tej pory, ale olewam, ucinam temat.
Właśnie to jest najlepsze w tych pytaniach, że kogoś nagle obchodzą nasze piersi (że będziemy miały zwisy do pasa itp.)...
I jeszcze standardowe "jeszcze karmisz"?
A jeszcze jak teraz Ola ma słabszy apetyt przez ząbkowanie to mogłabym karmić piersią znowu co dwie godziny jak kiedyś patrząc na to ile muszę nagimnastykować się teraz żeby zjadła obiad
UsuńNie chciałabym żeby mnie teraz źle odebrano, bo ja nie potępiam tego, że kobieta karmi mm. Oczywiście tak się zdarza, że nie można, albo po prostu kobieta nie chce karmić piersią - przecież to nasza sprawa i nasze cycki. Jednak kiedyś mnie zadziwiła jedna moja znajoma, która karmi swoją córkę nada piersią (Mała ma 7 miesięcy), ale czasem robi sobie przerwę na 2 dni, bo ma ochotę sobie wypić (o alkohol mi chodzi np. piwo lub wino). Pewnie, że Ona też ma prawo do przyjemności, ja jednak czegoś takiego nie rozumiem i akurat jej zachowanie ośmieliłam się skrytykować, bo przecież dla dziecka można się poświęcić i jak chce się karmić to można odpuścić picie alkoholu - bo niby skąd wiadomo po jakim czasie to co zjemy czy wypijemy dziecko dostaje z mlekiem? Czy to, że Ona 2 dni nie karmi wystarczy? Nie wiem, może nie jestem doinformowana i jest to udowodnione, że po dwóch dniach już alkohol znika czy coś innego się z Nim dzieje... Nie wiem...jednak moje zdanie jest takie, że jak się piję to nie można karmić i tyle! A jak się chce karmić to można się od tego powstrzymać!
OdpowiedzUsuńMaksymalne stężenie w mleku to 30-90 minut po napiciu się :)
UsuńKarmiłam ponad rok. Zdarzało mi się odciągnąć mleko, po wieczornym karmieniu położyć dziecko spać, a samej napić się jednego drinka, czy lampkę wina. W nocy podawałam odciągnięte, a pierś podawałam najwcześniej po 12h.
Alkohol z mleka znika podobnie jak z krwi :)
ja tam myślę, niech każdy postępje jak mu serce i rozum podpowiadają, a wszystkie ciecie-dobra rada niech sobie do kieszeni schowają:) ale mi się zrymowało :D
OdpowiedzUsuńWyłączyłam się z tego. Do pewnego czasu czułam sie gorsza, bo karmiłam butelką. Ale mi przeszło stwierdziłam, że próbowałam zabrakło wiedzy, chęci, umiejetności, szczęścia laktacyjnego w sumie pewnie wszystkiego po trochu. Stało się i tego nie zmienię, życie toczy sie dalej, gdy dziecko dorasta człowiek ma więcej problemów niż to czy karmił piersią czy butelką.
OdpowiedzUsuńJakie polecenie :) To Ci powiem, że mam kolejny pomysł na poważny temat i jak Ci się tematyka spodoba, to możemy napisać, każda ze swojej perspektywy i opublikować jednego dnia ;)
OdpowiedzUsuńNajwiększa presja wywierania jest chyba przez lekarzy pediatrów i to ciąłe pytanie przy szczepieniua malucha, karmi Pani naturalnie?
OdpowiedzUsuńDzieciaki mają w kartę wpisywane (przynajmniej w mojej przychodni), więc u lekarzy pytanie rozumiem. Chociaż różnica pomiędzy pytaniem, a wrednym naskakiwaniem jest olbrzymia!
UsuńInne siatki centylowe dla dzieciaków karmionych piersią są, więc pytanie uzasadnione.
I po raz kolejny muszę się zgodzić z tym co piszesz. :)
OdpowiedzUsuńPresji nie czułam, ot karmimy mm, bo inaczej się nie dało, nie wyszło... Za dużo nerwów, bo w domu moich rodziców zabrakło kącika do karmienia i zawsze się stresowałam czy mi ktoś do pokoju nie wejdzie. Może przy drugim dam radę?
OdpowiedzUsuńMając spokój i wiarę w siebie masz na to duże szanse :)
Usuń