Ciąża przesuwa granice intymności?

11:21 Elenka 13 Comments

Tak na wspomnienia Matkę wzięło... Po tym jak obca baba w sklepie wypytywała  znajomą "a hartuje już sobie Pani sutki?"

W takich sytuacjach to radocha, że Matka w ciąży uziemiona była i z domu nie wychodziła zbyt wiele.
Wiecie, dotykanie brzucha, rzekome szczęście i tym podobne sprawy... Ale kto i kogo w normalnej sytuacji wypytuje o sutki, krocze, rozstępy, czy hemoroidy? Zaczepia na ulicy przypadkowych ludzi i  pcha się z łapami, "dobrymi" radami i pytaniami. Co kogoś obcego to interesuje?
Czy widoczny brzuch daje obcym ludziom prawo zaczepiać, wypytywać  dotykać itp.?


Matce zostało to oszczędzone... Prawie. Dalsza rodzina nagle zaczęła odwiedzać i przy przywitaniu z łapami się pchali, bo "kopie już?". Podczas wycieczki miejskim autobusem padło pytanie "a to planowana ciąża jest?". Kilka obcych osób poopowiadało jaki to horror małe dziecko w domu, próbowało wypytywać o termin, płeć dziecka, imię, o wszystko! I obraza była, gdy Matka wyjęła książkę i nie chciała się wywiadowi poddać.
Inna sprawa, że to nie kończy się z porodem. Przecież można od razu wypytywać o noworodka. Ledwo ze szpitala się wyszło to o karmienie pytają, o ból porodowy, sposób porodu, nacięcie, szwy. O milion różnych rzeczy, których się z obcymi raczej nie omawia. Obcy ludzie nachylają się nad wózkiem by do dziecka zajrzeć, dotknąć*. Próbują dyktować jak z dzieckiem postępować. 

Okularników nikt na ulicy nie zaczepia pogawędką o okulistach, czy wadach wzroku... Ludzi z obrączką, żeby pogadać o idei małżeństwa tez nie. A przecież okulary, czy obrączka są nie mniej widoczne niż brzuch ciążowy! 


Każdy ma swoją własną przestrzeń, gdzie nikogo innego wpuszczać nie chce. Ciąża, czy szerzej pojęte rodzicielstwo raczej nic nie zmieniają w tym aspekcie.
Skąd traktowanie ciała kobiety ciężarnej jak własności publicznej? Dlaczego ktoś wyciąga ręce w stronę brzucha? Wypytuje? Kobiety w ciąży nie mają prawa do prywatności? Tak, jakby przekraczanie granic intymności nie dotyczyło kobiet w ciąży... Jakby sam fakt bycia w ciąży był ściśle powiązany z koniecznością udzielania odpowiedzi na miliony nietaktownych pytań, słuchania porad i obcych racji. Jakby brzuch był automatyczną zgodą na bycie dotykaną przez ludzi, z którymi w innych sytuacjach do takiego kontaktu nigdy by nie doszło...

A jak to wygląda wg Was? Przekroczenie granic, czy tylko troskliwość otoczenia? Spotykało, spotyka Was coś takiego?




*Czy tylko ja się darłam na obcych pchających łby do Demolkowego wózka? 

13 komentarzy:

  1. ja nie znosiłam jak ktoś próbował dotknąć mojego brzucha i po prostu odmawiałam. Miałam w głębokim poważaniu (bez hemoroidów :D ) czy ktoś się obrazi czy nie. Też nie mogę się nadziwić jak to ludzie uważają, że kobiety w ciąży można pytać o wszystko i dotykać, a najlepiej pchać się do szpitala 5min. po porodzie. Ja nie pozwoliłam nas odwiedzać po porodzie przez 2 tyg. Wiem, dla niektórych jestem kosmitką, ale dochodziłam do siebie i chciałam mieć czas tylko dla nas - mnie, męża i naszego synka :)
    także w zupełności Cię rozumiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w szpitalu tylko Małż bywał... Ale szlag mnie trafiał jak do pacjentki z sali przychodziło po 5 osób! I nie dość, że tamtą maltretowali to jeszcze mnie wypytywać próbowali. Bo ich najwięcej obchodziło, dlaczego moje dziecko w inkubatorze :/

      Usuń
  2. U mnie życzliwość i troskliwość.
    Obcy nie pytali a przecież skoro przyjaciele i rodzina byli ciekawi jak się czuję, to chyba normalne ( teraz wszyscy żyjemy ślubem przyjaciela i wypytujemy go o każdy szczegół ).
    Za to jak Majka przyszła na świat to i obcy zaczęli się udzielać. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjaciele i bliska rodzina to co innego :)
      Ale osoba z którą na "cześć" jestem tylko, która nagle się z łapskami do mojego brzucha pcha? To już do mnie nie przemawiało :)

      Usuń
  3. Mnie na szczęście obcy nie dotykali, koleżanka na studiach raz i się poczułam głupio, ale nie jakoś obrażona czy pokrzywdzona. Za to rad słyszałam pełno, a jeszcze więcej jak urodziłam. Do wózka raczej nie zaglądali i dobrze, bo denerwuje mnie takie fuczenie. Ale dotykać w pulasek itp owszem i też ostro reagowałam. Nie wiem jakim prawem ktoś obcy maca moje dziecko. Nie wiadomo gdzie wcześniej łapska trzymał, czego dotykał. Fe

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha, wiedziałam co robię ukrywając ciążę przed światem przez 8 miesięcy! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Ty spryciulo :) Ja ukrywałam się cała... To potem usłyszałam, że Demolka pewnie adoptowana, albo porwana, bo nikt we wsi mnie z brzuchem nie widział, a po mnie ciąży nie znać :P

      Usuń
  5. Ja też zapowiedziałam, że żadnych wizyt w szpitalu, dopiero jak dojdę do siebie w domu. I tez mnie wkurzało to zaglądanie, mówienie co podać, i jak tylko młody zaczął płakać to jakiś obcy facet do mnie w autobusie z obleśnym uśmiechem : "pewnie cysia chce". Mnie też kusi czasami, żeby dać dobrą radę, rzadko, bo rzadko, ale jednak. I nigdy tego nie zrobiłam. Nigdy nie powiedziałam, zrób tak i tak, ja tak robiłam i to było zajebiste. Wszystko co mówię, zawsze zaznaczam, że sprawdziło się u mojego dziecka i jeśli ktoś chce to MOŻE skorzystać. Nigdy nie krytykowałam. No dobra jakby ktoś parówę wciskał półrocznemu dziecku to bym coś powiedziała. Dopóki krzywda się dziecku nie dzieje, się nie wtrącam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha przypomniało mi sie kilka sytuacji z okresu ciąży. Teraz sie z tego śmieje, ale tak na prawde wtedy mnie denerwowały.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie to wszystko wkurzało, nie będą się rozdrabniać

    OdpowiedzUsuń
  8. podobnie jest, gdy już dziecko jest po drugiej stronie i złote rady od obcych, dotykanie dziecka przez obcych, branie na ręce jak przechodni zabawkę przez cała rodzinę itd. o szag mnie trafia i wtedy załącza mi instynkt lwicy i z pazurami na każdeglo takiego.

    OdpowiedzUsuń
  9. ciąża a raczej dwie to fantastyczne okresy w moim życiu. Bardzo różne ciąże... różne podejście :-)) i różne dzieci :-))
    Z dotykaniem brzuch zawsze mowiłam ze to podchodzi pod moletowanie ;-)

    OdpowiedzUsuń