Matki w Polsce sobie radzą
A no radzą... Jak potrafią. Bo nikt im tego nie ułatwia. I nie, Matka nie z tych co to o socjalki wrzeszczą. O bezpłatne, o darmowe, o pierwszeństwa, o wywyższanie na piedestały bo Matka. Nie, Matka nie z tych.
Matka by tylko chciała, żeby nie traktować Matki jak ludzia gorszej kategorii tylko dlatego, że śmiała dziecko urodzić.
Nie chce Matka, by Jej dziękowano na rozmowie kwalifikacyjnej tylko dlatego, że dziecko ma.
Nie chce Matka myśleć nocami co zrobić jak żłobka nie dostanie. Bo to taki krąg zaklęty. Nie masz pracy, nie masz Matko na żłobek. Nie masz żłobka, to gdzie się pchasz do pracy jak dzieciaka z kim nie ma zostawić.
Nie chce Matka, by na nią fukali wszyscy jak Demolka histerii dostaje w miejscach publicznych.
Nie chce Matka słyszeć głosów krytyki, że dziecko włóczy ze sobą po sklepach. Nawet wtedy, gdy Demolka wtulona grzecznie na rękach, w wózku, czy w chuście...
Nie chce Matka zostawiać majątku w sklepach z rzeczami dla dzieci. Albo nie! Chce! Ale żeby ten majątek nie musiał być tak znaczną częścią miesięcznej pensji.
Nie chce Matka, by na nią naskakiwali, że w domu siedzi. Że nic nie robi. Tylko gdzie robić? Po setkach rozniesionych aplikacji Matka już nie wie...
Nie chce Matka wielu rzeczy... Ale chce pracować, móc wychodzić z dzieckiem w różne miejsca. Świat dziecku pokazywać. Łączyć bycie Matką z innymi rolami. Matka nie chce cudów...
Nie chce Matka słyszeć głosów krytyki, że dziecko włóczy ze sobą po sklepach. Nawet wtedy, gdy Demolka wtulona grzecznie na rękach, w wózku, czy w chuście...
Nie chce Matka zostawiać majątku w sklepach z rzeczami dla dzieci. Albo nie! Chce! Ale żeby ten majątek nie musiał być tak znaczną częścią miesięcznej pensji.
Nie chce Matka, by na nią naskakiwali, że w domu siedzi. Że nic nie robi. Tylko gdzie robić? Po setkach rozniesionych aplikacji Matka już nie wie...
Nie chce Matka wielu rzeczy... Ale chce pracować, móc wychodzić z dzieckiem w różne miejsca. Świat dziecku pokazywać. Łączyć bycie Matką z innymi rolami. Matka nie chce cudów...









oj cudów Ci się zachciewa... a w Polsce cudów nie ma ...
OdpowiedzUsuńStraszne jest to, że w innych krajach się udaje...
UsuńTo Polska...
OdpowiedzUsuńMatka Polka Boleściwa;))) bym o nas matkach rzekła;)))
Usuńszkoda ale masz rację, trudno nazwać cudem to że człowiek chce mieć pracę, godne życie coby nie wyrywał sobie włosów z głowy 11-tego, dzień po wypalcie jak dożyje do kolejnego 10-tego bo rachunki zapłacił, że chce żłobek normalnie dostać
OdpowiedzUsuńŻycie jak człowiek. Bez czarnego humoru, że po zapłaceniu rachunków zostaje na sznurek... Bo na życie już nie.
UsuńGorzka prawda najprawdziwsza... dlatego mnie w Polsce nie ma. I choć bardzo tęsknię, przeczytam od czasu do czasu taki lub inny wpis i od razu zostaję sprowadzona na ziemię.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Mnie na 90% za rok też już tu nie będzie... Dla Demolki.
UsuńTak, czasami dobro dziecka pomaga w podjęciu życiowych decyzji :( szkoda mi tylko, że przez to co się dzieje w kraju, nasze dzieci muszą być tak daleko od ukochanych dziadków, ciotek czy wujków :(
UsuńStrasznie boję się wyjazdu... Ja człowiek rodzinny, nie potrafiący przez telefony gadac. I Demolka, co po 2-3 dniach bez Babci i Dziadka naprzytulac się nie może... Za wyjazdem przemawia wszystko, za zostaniem emocje i strach przed nieznanym...
UsuńNiestety piszesz całą prawdę o naszym kraju. Nie wiem jak do tego doszło, że rodzicielstwo jest zepchnięte na margines społeczny, prawie jak patologia. I co z tego, że dają roczny macierzyński, skoro pracy i tak brak, środków do życia nie ma. Za co wychowywać te dzieci? Najgorzej, że każdy taki "pracodawca", każdy "polityk" dzieci swoje chowa godnie pracując, a innym nie da...
OdpowiedzUsuńMatka ponarzekała i i tak nic z tego nie będzie miała ;)
OdpowiedzUsuńCzasem i ponarzekać trzeba.
UsuńPozdrawiam Cię Matko, bo co innego rzec można? Prawdę piszesz. Matki złe są. Beee. Ja wiem, że gdy wychowawczy skończę i do prtacy wrócę - zaraz tę pracę stracę. Dlaczego? Szefowa, gdy dowiedziała się o ciąży dała mi umowę zmieniającą. Jestem teraz pracownikiem admiistracyjnym. Tylko że administracji u nas nie ma. I nie będzie. Ba, żebym na poprzednie stanowisko wrócić mogła, będzie mnie szefoa musiała do stolicy na dwa tygodnie na szkolenie wysłać. Za jej kasę. To jak myślicie? Mam do czego wracać?
OdpowiedzUsuńAż się chce napisać "O to Polska właśnie..." Ale będą nam truć o dzietności, o tym, że rodziny wielodzietne szczęśliwsze... Tylko za co? Ja wiem, że wielu się udaje. Że potrafią. Ale ja nie mam bogatych rodziców, którzy pomogą. Nie dostane od nikogo domu, mieszkania. Pracy po znajomości tez nie. Mąż tak samo. I przeraża mnie coraz bardziej życie w tym kraju. Zwłaszcza jak na rozmowach kwalifikacyjnych wprost mi mówią, że z dzieckiem na prace nie mam co liczyć.
UsuńU mnie też przeraża ... Rodziny wielodzietne są szczęśliwe. Mogą być. My jesteśmy. A to, że czsem w nocy w poduszkę wypłakuję, lub na trzeźwo kalkuluję co zapłacę teraz a co później, co kupię a co nie i dylemat fotelik nowy czy używany jest mi obcy bo na nowy nie stać mnie i tyle ... to już inna sprawa.
UsuńOj, chciałoby się to co najlepsze dla dziecka. Nie mówię o markowych ciuchach, super zabawkach, ale o tym, by nie myślec, czy mleka do następnej wypłaty wystarczy, czy na witaminy będzie. Żeby chociaż ta wypłata regularnie na konto wpływała, a nie wg widzimisię pracodawcy.
UsuńSama z rodziny wielodzietnej jestem i rodzeństwo uwielbiam... Cóż, Demolka pewnie jedynaczką będzie :(
ja pracuję w małej firmie - szefostwo małżeństwo i oprócz mnie jedna pracownica i po macierzyńskim musiałam na 1/2 etatu przejść, albo do widzenia... ważne, że chociaż coś, ale każdy teraz patrzy na swoją kieszeń, jak sobie poradzili w pracy beze mnie przez 6 miesięcy ciąży i 6 macierzyńskiego to pewnie stwierdzili, że nie jestem potrzebna... dobrze, że od razu nie dostałam wypowiedzenia, bo pewnie teraz nie miałabym za co żyć... Kredyty, rachunki, wydatki na dziecko (Każda z Nas wie jakie to są duuuże wydatki...) i ledwo od 10 do 10 teraz ciągniemy a co dopiero całkiem bez pracy... Człowiek może i chciałby więcej dzieci, ale w takich realiach jest ciężko nawet z jednym... a mi się kiedyś marzyła trójka......ehh jak życie szybko weryfikuje nasze marzenia i plany...
OdpowiedzUsuńoczywiście nie mam na myśli, że 6 miesięcy w ciąży tylko byłam, ale od 3 byłam na zwolnieniu, dlatego prostuje, żeby nie było;)
OdpowiedzUsuńOj, weryfikuje... Czasem myślę, że gdybym wiedziała jak będzie to nawet na jedno bym się nie zdecydowała. Chociaż te myśli bolą jak cholera, bo sobie życia bez Demolki nie wyobrażam.
UsuńTeż o trójce marzyłam kiedyś...
Weźmy załóżmy jakąś partię, by zwrócic uwagę na potrzeby rodziców :P
OdpowiedzUsuńA swoją drogą, z mojej rozmowy kwalifikacyjnej: Rozmowa kwalifikacyjna.
-Czy ma pani lub planuje mieć dzieci?
-Nie planuję, ale mam rocznego syna.
-To po co, k..wa marnujesz mój czas?! DO WIDZENIA!
No i chyba komentarza już nawet nie trzeba :D