Koniec świata! Matka szyje!
Matka ma zapał słomiany. Dużo pasji wkłada w to co robi, ale zniechęca się szybko. Więc teraz Matka dumna jest! Bo skończyła co zaczęła. I ma to wygląd nawet*.
Demolka jak na młodą kobietę przystało jojcyła, darła się o torebkę. I Matki torebki zabierała. I Pani Babci torebki też, co gorsza.
Kryzys. Patowa sytuacja. Bo Demolka nie ma. Bo Demolka chce. Bo Demolka nie zgadza się na odbieranie sobie nieswoich torebek. I się darła. I wrzeszczała. Co skutkowało nastrojami z tego postu.
Matce się różowo-futerkowe dziwa dostępne w naszych lumpach nie podobały. A fundusze nie pozwoliły zainwestować więcej niż 5zł w lumpie....
I tak w akcie desperacji i niebywałej wiary w siebie Matka postanowiła uszyć. Tak, Matka. Ta, która w tym tysiącleciu to igłę miała w łapie tylko kilka razy przy akcji "guzik". Ale jest! "Bieska! z Misiem!"
Paluchy pokłute tak, że ledwo na klawiaturze klika Matka. Ale Demolka szczęśliwa! I nie chce się rozstawać z nią od wczoraj, gdy dostała wieczorem. Dzisiaj testowanie było. Kubek z wodą i kreda się mieszczą.
*wg Matki









O ja cie nie moge :D jaki super gadżet i jaka satysfakcja...i ja mam słomiany zapał. Żeby się za coś zabrać to musi trochę minąć eh
OdpowiedzUsuńOj satysfakcja jest :D Cieszę się, bo pierwszy raz mi sie udało coś uszyc...
UsuńŚwietna! naprawdę, nie piszę tego od tak sobie :)
OdpowiedzUsuńBrawo! Zdolniacha! :)
OdpowiedzUsuńświetna ta torebka. ja jestem całkowite beztalencie w szyciu.
OdpowiedzUsuńSuper! Jeszcze trochę i rozkręcisz biznes :)
OdpowiedzUsuń