Koniec świata! Matka szyje!

03:45 Elenka 6 Comments

Matka ma zapał słomiany. Dużo pasji wkłada w to co robi, ale zniechęca się szybko. Więc teraz Matka dumna jest! Bo skończyła co zaczęła. I ma to wygląd nawet*.

Demolka jak na młodą kobietę przystało jojcyła, darła się o torebkę. I Matki torebki zabierała. I Pani Babci torebki też, co gorsza.

Kryzys. Patowa sytuacja. Bo Demolka nie ma. Bo Demolka chce. Bo Demolka nie zgadza się na odbieranie sobie nieswoich torebek. I się darła. I wrzeszczała. Co skutkowało nastrojami z tego postu.
Matce się różowo-futerkowe dziwa dostępne w naszych lumpach nie podobały. A fundusze nie pozwoliły zainwestować więcej niż 5zł w lumpie....

I tak w akcie desperacji i niebywałej wiary w siebie Matka postanowiła uszyć. Tak, Matka. Ta, która w tym tysiącleciu to igłę miała w łapie tylko kilka razy przy akcji "guzik". Ale jest! "Bieska! z Misiem!"
Paluchy pokłute tak, że ledwo na klawiaturze klika Matka. Ale Demolka szczęśliwa! I nie chce się rozstawać z nią od wczoraj, gdy dostała wieczorem. Dzisiaj testowanie było. Kubek z wodą i kreda się mieszczą.

*wg Matki

6 komentarzy:

  1. O ja cie nie moge :D jaki super gadżet i jaka satysfakcja...i ja mam słomiany zapał. Żeby się za coś zabrać to musi trochę minąć eh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj satysfakcja jest :D Cieszę się, bo pierwszy raz mi sie udało coś uszyc...

      Usuń
  2. Świetna! naprawdę, nie piszę tego od tak sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetna ta torebka. ja jestem całkowite beztalencie w szyciu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Jeszcze trochę i rozkręcisz biznes :)

    OdpowiedzUsuń