Sesja, zęby i mój samodzielny uparciuszek
To tak w skrócie.
A tak gdybym chciała rozwinąć to pomału zaczynają mi się egzaminy, zaliczenia już na szczęście już wszystkie są... Ba, jak na razie wszystko w pierwszych terminach!
Ogólnie to uparty ten mój osiołek... Ostatnio są 2 zestawy ciuchów, które pozwoli na siebie ubrać. Piski, zdejmowanie, machanie łapkami, bo "kwakwa tu" i nie ma opcji - od tygodnia chodzi w bluzie z kaczką i żadna inna nie ma prawa bytu. To, że jest zbyt ciepła nie ma znaczenia. Będzie się darła dopóki Jej nie ubiorę. Jak powiedziałam, że brudna i trzeba wyprać, to powąchała i stwierdziła "nie baa... kwakwa tu" pokazując brzuszek. (nie będę komentować zbyt wiele, ale przyrzekam, że to nie ode mnie się nauczyła takiego sposobu oceniania stopnia czystości ubrań!). Do tego moja gwiazda codziennie musi mieć "kićki" , i to koniecznie dwa! Po czesaniu idzie do lustra i nie wiem, sprawdza mnie? Bierze grzebień, wybiera gumeczki i z poważną miną włazi na łóżko oznajmiając "mama kićki!"
Fajny czas, gdy dziecko jest świadome i rozumne... Ale coraz bardziej zaczynam zdawać sobie sprawę, że szybko osiwieję przy tej upartej pannicy. Coraz bardziej zaczynam rozumieć Kate Holmes i pozwalanie Suri na spacery z kocykami i inne dziwne rzeczy - sama mam ochotę czasem dla świętego spokoju tak zrobić!
Ale przynajmniej moje dziecko zdaje sobie sprawę, że aniołek to z Niej nie jest:
-Ola co robisz? Bawisz się?
-Taaak
-A grzecznie?
-Nie
A tak gdybym chciała rozwinąć to pomału zaczynają mi się egzaminy, zaliczenia już na szczęście już wszystkie są... Ba, jak na razie wszystko w pierwszych terminach!
Ogólnie to uparty ten mój osiołek... Ostatnio są 2 zestawy ciuchów, które pozwoli na siebie ubrać. Piski, zdejmowanie, machanie łapkami, bo "kwakwa tu" i nie ma opcji - od tygodnia chodzi w bluzie z kaczką i żadna inna nie ma prawa bytu. To, że jest zbyt ciepła nie ma znaczenia. Będzie się darła dopóki Jej nie ubiorę. Jak powiedziałam, że brudna i trzeba wyprać, to powąchała i stwierdziła "nie baa... kwakwa tu" pokazując brzuszek. (nie będę komentować zbyt wiele, ale przyrzekam, że to nie ode mnie się nauczyła takiego sposobu oceniania stopnia czystości ubrań!). Do tego moja gwiazda codziennie musi mieć "kićki" , i to koniecznie dwa! Po czesaniu idzie do lustra i nie wiem, sprawdza mnie? Bierze grzebień, wybiera gumeczki i z poważną miną włazi na łóżko oznajmiając "mama kićki!"
Fajny czas, gdy dziecko jest świadome i rozumne... Ale coraz bardziej zaczynam zdawać sobie sprawę, że szybko osiwieję przy tej upartej pannicy. Coraz bardziej zaczynam rozumieć Kate Holmes i pozwalanie Suri na spacery z kocykami i inne dziwne rzeczy - sama mam ochotę czasem dla świętego spokoju tak zrobić!
Ale przynajmniej moje dziecko zdaje sobie sprawę, że aniołek to z Niej nie jest:
-Ola co robisz? Bawisz się?
-Taaak
-A grzecznie?
-Nie
Olinek dalej ząbkuje... Mamy 4 zęby, idą górne dwójki i chyba dolne też. Nie wiem, bo mi buzi nie pokaże. Zęby myje sama, jak ja chcę poprawić to zaciska usta i nie ma opcji. Na szczęście z tego co widzę to dość ładnie szczotkuje, więc na razie nie robię Jej wojny o tą samodzielność.









0 komentarze: