Babcie chusteczkowe
Mam dziwne przemyślenia... Dziś sobie uświadomiłam, że mamy w Polsce wymierający gatunek: Babcie Chusteczkowe. Coraz mniej uroczych staruszek w bajecznie kolorowych nakryciach głowy. Te malowane kwiaty, wzory... Uwielbiałam jako dziecko bawić się chustami mojej Babci. Cała półka równiutko poskładanych, z różnych materiałów... Piękne były! Nie to co dzisiejsze berety (nie tylko moherowe).
Naszła mnie refleksja, że Olinek nawet nie będzie widywała takich babuleniek. Bo skoro, na moim końcu świata, dziś na mszy (przydługie kazanie było :P ) naliczyłam 5 to znak, że jest Ich coraz mniej. Babcie w chustkach wróćcie!
Dla Olinka chusta, chusteczka to tylko ta do noska, na szyję, lub te do kangurkowania. Jak założyłam Jej na głowę to była oburzona i wcale Jej się to nie spodobało - od razu na szyję przekładała, bo jest "źle" :)
Chyba się starzeję, albo w końcu dostrzegłam jak się świat zmienia na moich oczach. Atrybut Babci jest na wyginięciu ;-)









Oj tak, zgadzam się. Coraz mniej jest a mnie się tak podobają takie babunie :) Tak mi się fajnie kojarzą :) Ale powiem Ci, że na Podhalu (moim kochanym :)) jest ich nadal sporo :)
OdpowiedzUsuń